‒ – mówi DGP Marcin Bustowski, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników Rzeczpospolitej „Solidarni”.
Federacja rolna wystosowała właśnie pismo do premiera i ministra rolnictwa, apelując o ogłoszenie w Polsce stanu klęski żywiołowej. Powołują się na ustawę z 2002 r., która tak definiuje to zjawisko: „katastrofa naturalna lub awaria techniczna, której skutki zagrażają życiu lub zdrowiu dużej liczby osób, mieniu (…), środowisku (…), a pomoc i ochrona mogą być skutecznie podjęte tylko przy zastosowaniu nadzwyczajnych środków”.
W piśmie czytamy: „Pragniemy wskazać, że liczba ofiar tej klęski jest dużo większa niż liczba zgłoszonych przypadków gospodarstw dotkniętych suszą, ponieważ wielu rolników nie składa wniosków szkodowych, nie wierząc w ich skuteczność”. To wszystko zdaniem rolników spowoduje gigantyczne podwyżki cen żywności.
‒ – tłumaczy Bustowski. ‒ – dodaje.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi stara się studzić emocje.
‒ – mówi DGP Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa. ‒ – dodaje.
Rolnicy tłumaczą, że zawarli kontrakty na dostawy płodów rolnych, a z powodu suszy nie mogą się z nich wywiązać. Choć to nie ich wina, grożą im duże kary finansowe.
‒ – mówi Marcin Bustowski.
Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki z PSL przypomina, że niedawno słyszeliśmy, że problem może i jest, ale z rolnictwem, a nie z żywnością. Wszystko obrodziło, jabłek będzie za dużo i grozi nam nadpodaż wołowiny, bo ze względu na brak pasz rolnicy szybciej zabiją krowy. Okazało się, że jest inaczej.
‒ – mówi DGP Piechociński.
Jego zdaniem problem jest głębszy, bo oskarżono samorządy, że nie radzą sobie z szacowaniem szkód. Między ministrem a rolnikami jest przepaść komunikacyjna.
‒ – mówi Piechociński.