Absencja Roberta Kubicy w Formule 1 przełoży się na niższą oglądalność telewizyjnych transmisji. To uderzy we wpływy reklamowe Polsatu, który ma wyłączność na transmisję Formuły 1. W ubiegłym roku telewizja zarobiła na wyścigach ok. 30 mln zł.

Eksperci od marketingu sportowego uważają, że jest jeszcze za wcześnie, by określić, jak dużo może stracić Polsat. Wszystko będzie zależało od tego, ilu kibiców przestanie oglądać Formułę 1. Jednak rozmówcy „DGP” są zgodni, że powrót do sytuacji sprzed epoki Kubicy, kiedy wyścigi oglądało ok. 100 tys. widzów, nie jest już możliwy.

Piotr Jakubik z agencji marketingu sportowego Sport Evolution uważa, że spadek oglądalności może sięgnąć 50 proc. To spowoduje, że czas antenowy w trakcie transmisji straci na wartości, co przełoży się na niższe przychody Polsatu. Część firm może zrezygnować z reklamowania się podczas Formuły 1.

"Reklamodawcy patrzą na słupki oglądalności. Jeśli liczba widzów nie będzie ich satysfakcjonowała, umieszczą swoje reklamy gdzie indziej" - twierdzi Michał Gradzik z Pentagon Research. Dodaje, że spadek oglądalności może wynieść nawet 70 proc.

Większym optymistą jest Paweł Dejmek z firmy Ciszewski Marketing Sportowy. Według niego tylko co piąty telewidz zrezygnuje z oglądania Formuły 1 bez udziału Roberta Kubicy. "Podczas każdej transmisji kibice będą wyczekiwać na informację o stanie zdrowia Kubicy" - mówi Paweł Dejmek.

Dodaje, że jeśli jego stan zdrowia pozwoli, należy oczekiwać, iż w tym sezonie może on pełnić funkcję konsultanta w swoim zespole Lotus Renault. Nawet możliwość zobaczenia Kubicy w tej roli będzie przyciągała kibiców przed telewizory.