Dziennik Gazeta Prawana logo

Oto, kto zarobił na plajcie Grecji

12 lipca 2010, 10:27
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Wielki kryzys w Atenach, który prawie doprowadził do upadku strefy euro, okazał się świetnym źródłem zarobku. Są państwa, które wyszły na swoje, dzięki pakietowi pomocowemu Unii Europejskiej. Grecja musiała bowiem spełnić kilka nieformalnych warunków, by Europa uruchomiła miliardy euro dla Aten
Mimo oszczędności Ateny wydają miliardy na nowe okręty wojenne. W ten sposób rząd Georgiosa Papandreu odwdzięcza się za pakiet pomocowy, który ma wyciągnąć kraj z kryzysu. Na zbrojeniach zarabiają Berlin i Paryż, które ten pakiet sfinansowały. W marcu grecki rząd podpisał umowę, w której zobowiązał się kupić od Niemców dwie nowoczesne łodzie podwodne za sumę 1,3 mld euro. Z kolei w maju, gdy ważyły się losy pakietu ratunkowego dla zadłużonych Aten, francuskie ministerstwo obrony zapowiedziało zawarcie z Grekami kilku kolejnych transakcji, m.in. na sześć fregat i piętnaście helikopterów za ok. 2,5 mld euro. Plany wywołały w Grecji olbrzymie oburzenie, zwłaszcza gdy rząd ujawnił, że w ciągu najbliższych lat będzie musiał znaleźć 30 mld euro oszczędności, by zmniejszyć deficyt budżetowy z ponad 13 do 3 proc. PKB, czego domaga się Unia Europejska. Zawrzało nawet w kręgach rządowych. – Czujemy się nakłaniani do transakcji, których nie chcemy. Grecji nie potrzeba nowej broni – tłumaczył podczas wizyty w sąsiedniej Turcji grecki wicepremier Teodoros Pangalos. Wydawca skrajnie lewicowego niemieckiego magazynu „Konkret” Hermann Gremliza, powołując się na kontakty w międzynarodówce socjalistycznej, do której należy także grecki premier Georgios Papandreu, napisał, że zarówno niemiecki szef dyplomacji Guido Westerwelle, jak i francuski prezydent Nicolas Sarkozy dawali do zrozumienia, że Ateny mogą liczyć na 110 mld euro pakietu ratunkowego od UE, tylko jeżeli podpiszą nowe kontrakty zbrojeniowe. U-booty nieodebrane Oficjalnie Paryż i Berlin odrzucają te oskarżenia. Ci ostatni twierdzą, że podpisana w marcu umowa to de facto zamknięcie ciągnących się od dekady dramatycznych negocjacji między greckim rządem a niemieckimi producentami łodzi podwodnych. Program unowocześnienia greckich sił zbrojnych znany pod nazwą Archimedes zakładał kupno trzech nowych i modernizację trzech już istniejących okrętów. – Rząd w Atenach liczył, że w ten sposób nie tylko dopasuje armię do wymogów nowoczesności i jednocześnie da pracę przeżywającemu wieczne trudności greckiemu przemysłowi stoczniowemu, bo część produkcji miała być wykonywania w kraju – mówi nam ateński politolog Tanos Veremis. Problemy zaczęły się, gdy przyszło do regulowania należności. Kolejne greckie rządy chciały za wszelką cenę wejść do strefy euro i ukrywały wydatki, gdzie się tylko dało. "W efekcie gotowe U-booty stoją w kilońskich stoczniach. Nikt nie kwapi się ich odebrać, bo oznaczałoby to zaksięgowanie wydatku i powiększenie deficytu budżetowego" - pisał kilka miesięcy temu „Der Spiegel”. Rządy w Berlinie i Atenach powtarzają zgodnie, że marcowa umowa jest próbą przecięcia tego gordyjskiego węzła. Trudno jednak zaprzeczyć, że kompromis jest dla Niemców korzystny i stanowi gwarancję, że przynajmniej część pieniędzy wyłożonych przez Merkel na ratowanie zadłużonej Grecji wróci do kraju. Zarówno Niemcy, jak i Francja przez ostatnią dekadę zdrowo dorabiały się na inwestujących w zbrojenia Grekach (patrz infografika). Prowadzone obecnie postępowania sądowe (np. przeciwko niemieckiemu Ferrostaalowi) dowodzą nawet, że nie wahały się sięgać przy tym po łapówki. Przyczyniły się przy okazji do powiększenia greckiego deficytu, za który płaci teraz cała Europa – ocenia amerykański „Wall Street Journal” Na kryzysie można się dorobić Podejrzane zbrojenia to nie pierwszy dowód, że największe unijne gospodarki potrafią dorabiać się nawet na kryzysie. Niedawno niemiecki „Handelsblatt” informował na przykład, że dzięki poprawie warunków emisji obligacji niemiecki budżet zaoszczędził jak dotąd niebagatelną sumę 4 mld euro. Z kolei na słabym euro korzystają też tradycyjnie silne w eksporcie Niemcy, Holandia, Austria oraz Francja. Według najnowszych wyliczeń Niemieckiej Izby Handlowo-Przemysłowej (DIHK) słabe euro w tym roku przyniesie niemieckim eksporterom dodatkowe 5 mld euro zysku.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj