Dziennik Gazeta Prawana logo

Rostowski: Byliśmy o włos od rozpadu Unii

23 czerwca 2010, 16:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kryzys gospodarczy mógł skończyć się upadkiem strefy euro, a nawet rozpadem Unii Europejskiej - stwierdził szef resortu finansów, Jacek Rostowski. Według niego, tylko cięcia budżetowe i reformy doprowadziły do tego, że Wspólnota Europejska jeszcze istnieje. Co zrobić, by historia się już nie powtórzyła?

Rozwiązania służące zapobieganiu kryzysom finansowym powinny być wdrożone w całej UE, a nie tylko w krajach strefy euro; chodzi m.in. o zwiększenie dyscypliny fiskalnej i powołanie instytucji kontroli polityki fiskalnej - uważa minister finansów Jacek Rostowski. Europejskiemu kryzysowi gospodarczemu, który dotknął wiele państw Unii Europejskiej, szef resortu finansów poświęcił swój środowy wykład na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Według ministra, kryzysowi finansów publicznych w Europie towarzyszy także kryzys instytucji europejskich; mówił, że nastąpiło "rozmiękczenie" zasad funkcjonowania strefy euro, pojawił się brak zaufania do finansów publicznych w wielu krajach.

"Myślę, że było kilka momentów, kiedy byliśmy o włos od rozpadu strefy euro, z konsekwencjami trudnymi do wyobrażenia - także być może prowadzącymi do rozpadu Unii Europejskiej. Mówię to z absolutnie pełną świadomością" - podkreślił Rostowski, według którego rozpad strefy euro miałby dramatyczne konsekwencje dla Polski - zarówno dla gospodarki, jak i dla systemu bankowego.

Rostowski ocenił, że opinia publiczna w Polsce bodaj najmniej spośród krajów UE zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo - jak mówił - "krytyczny" jest obecny kryzys. Wpływa na to m.in. katastrofa smoleńska, powodzie oraz wybory prezydenckie - wydarzenia skupiające w ostatnich miesiącach uwagę Polaków.

"Kryzys, który rozpoczął się na początku tego roku, jest skutkiem światowego kryzysu gospodarczego z poprzednich lat, ale ma inną naturę. Jest to kryzys raczej europejski niż światowy; jest to kryzys finansów publicznych, a nie wzrostu gospodarczego; to także kryzys instytucji europejskich" - ocenił minister, nie wykluczając, że tego typu kryzys może przerodzić się w światowy kryzys finansów publicznych.

W ocenie Rostowskiego, wprowadzając pakiet oszczędnościowy w ubiegłych latach, by bronić się przed kryzysem gospodarczym, Polska zadziałała wyprzedzająco wobec obecnego kryzysu. Wskazał, że śladem Polski idą obecnie inne kraje UE, wprowadzając oszczędności budżetowe. Stan polskich finansów publicznych minister uznał za "relatywnie dobry".

czytaj dalej >>>

"W tym roku, według projekcji Komisji Europejskiej Polska będzie miała trzeci najniższy wzrost długu publicznego w relacji do PKB w całej Unii, jeżeli odejmiemy od tego wzrostu to, co sektor publiczny wpłaca do OFE" - podkreślił Rostowski. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienił "twarde" ograniczanie wzrostu wydatków publicznych, realizację programu prywatyzacji oraz wyższy niż w innych krajach wzrost gospodarczy. Poziom 3,5 proc. wzrostu PKB w tym roku uznał za osiągalny; jeżeli nie będzie gwałtownych zaburzeń, w 2011 r. wzrost może być wyższy.

Omawiając pojawiające się w UE propozycje wprowadzenia rozwiązań zapobiegających przyszłym kryzysom minister przypomniał, że np. Francja opowiada się za powołaniem nowych, dodatkowych instytucji, które kontrolowałyby politykę fiskalną poszczególnych krajów strefy euro. Polska i np. Niemcy chcą natomiast, żeby nowe reguły stosowały się do wszystkich krajów UE. "Chodzi o to, żebyśmy nie znaleźli się w sytuacji, że jesteśmy znowu członkami drugiej kategorii" - wyjaśnił minister.

Rostowski przypomniał, że Polska wyszła w Brukseli z propozycjami wzmocnienia dyscypliny fiskalnej w ramach całej UE, na podobnych zasadach, jakie już stosowane są w Polsce. Chodzi m.in. o wprowadzenie konstytucyjnego lub ustawowego nieprzekraczalnego limitu relacji długu publicznego do PKB; w Polsce jest to 60 proc. Trwają też prace nad tzw. regułą dyscyplinującą, która ograniczy wzrost wydatków tzw. niesztywnych do poziomu 1 proc. ponad inflację do momentu, gdy w Polsce nie zniknie nadmierny deficyt w finansach publicznych.

Polska opowiada się także za tym, aby nie tylko poziom deficytu, ale również długu publicznego był traktowany jako element oceny, czy dany kraj ma solidne finanse publiczne. "Bezpieczne finanse publiczne będą największym atutem konkurencyjnym krajów w następnym 10-leciu" - uważa Rostowski.

Jego zdaniem, wspólne przezwyciężenie kryzysu finansów w UE może otworzyć nowy etap, gdy chodzi o rolę Polski w Unii. Jak mówił, chodzi o stworzenie nowych instytucji na szczeblu europejskim, które zapewnią bezpieczeństwo finansów publicznych w Europie, ale - jak zaznaczył - "w taki sposób, że nie będziemy w żaden sposób wykluczeni z tego procesu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj