Sprawa wyszła na jaw dzięki specjalistom z serwisu hacking.pl, zajmującym się m.in. testowaniem zabezpieczeń różnych instytucji. Nie mieli wątpliwości: dane klientów mBanku są zagrożone. Jeśli byli oni zalogowani w systemie i kliknęli w podesłany przez przestępców link internetowy, przesyłali im swoje dane, m.in. adres zamieszkania, email.

Informatycy z banku zostali postawieni na równe nogi. Dokładnie sprawdzali te informacje. Pole umożliwiające wyciek danych klientów banku zostało wczoraj wieczorem zablokowane.

Jak zapewnia dziennik.pl Magdalena Ossowska, rzecznik mBanku, cały system zabezpieczeń został gruntownie sprawdzony. Wszystko jest już w porządku. I uspokaja: ani przez chwilę nie były zagrożone pieniądze ulokowane na kontach, bo nikt niepowołany nie miał do nich dostępu.