Prezesa PLL LOT odwołano na wczorajszym posiedzeniu rady nadzorczej spółki. Niespodziewanie. Za brak planu, który miałby firmę postawić na nogi.

Bo ten przewoźnik od dawna próbuje walczyć o klientów, których odbierają mu tanie linie lotnicze. A ma poważny problem w nakłonieniu klientów, by z nim latali, bo... jest od mniejszych konkurentów o wiele droższy. To dlatego ostatnio spece z LOT-u wpadli na pomysł, by samoloty tego narodowego przewoźnika startowały nie tylko z wielkich, międzynarodowych lotnisk. Bo tam nie dość, że mają wysokie opłaty doliczane do cen biletów, to jeszcze jest ich mało. Samoloty PLL będzie można znaleźć też w małych, regionalnych portach. Od kiedy? Tego właśnie nie wiadomo.

Rada nadzorcza spółki ma nadzieję, że może plany te staną się wreszcie rzeczywistością, kiedy nastanie nowy szef. Ale póki co, oficjalnie go nie ma. Odwołanego wczoraj Krzysztofa Kapisa zastępuje na razie Tomasz Marek Dembski, który w lotnictwie doświadczenia nie ma żadnego. Jest za to absolwentem wydziału zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Do zarządu PLL LOT trafił 7 listopada z rekomendacji Skarbu Państwa, który w LOT ma swe udziały.