Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy padają na nos z przepracowania

30 kwietnia 2010, 07:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polki są dyskryminowane i niedoceniane
Polki są dyskryminowane i niedoceniane/Inne
Gdyby istniały rankingi najbardziej ambitnych narodów, bylibyśmy w ścisłej czołówce. Polacy pracują bardzo ciężko, większość z nas siedzi w pracy dłużej niż ustawowe 40 godzin tygodniowo: na prawie 16 mln pracujących Polaków 11 mln zostaje po godzinach. Ale nie są z tego powodu szczęśliwi.

Aż 11 z 16 milionów pracujących Kowalskich spędza w firmach ponad 40 godzin tygodniowo. Blisko co dziesiąty ma przynajmniej jedną dodatkową pracę - wynika z ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego.

W dodatku blisko co dziesiąty z nas nie zadowala się jednym etatem. I szuka dodatkowych możliwości zarobkowania. Długiego majowego weekendu wyczekiwali z utęsknieniem, zwłaszcza że ponad połowa jest zmęczona i twierdzi, że nie czuje satysfakcji z pracy. Co gorsza, poczucie zadowolenia spada z roku na rok. Jeszcze nigdy w ciągu ostatnich pięciu lat nie było ono tak niskie.

Rok temu, według raportu Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych, na swoją pracę narzekało niecałe 40 proc. Polaków. 10-procentowy (wg raportu firmy Sedlak & Sedlak) wzrost niezadowolenia to bardzo dużo.

I nie chodzi tylko o kondycję psychiczną narodu, ale przede wszystkim o fakt, że przekłada się ona na niższą wydajność w pracy (wynosi 65 proc. średniej unijnej, wg Eurostatu w ostatnim roku była niższa niż w Słowenii i Czechach), co często oznacza konieczność dłuższego w niej siedzenia. I koło się zamyka.

Wśród wielu typowych, kryzysowych przyczyn, z powodu których coraz mniej cieszy nas praca – jak zła organizacja, niższe pensje – na pierwsze miejsce wysuwa się poczucie, że kryzys zamknął nam drzwi do rozwoju kariery.

W wielu firmach po redukcjach zatrudnienia ci, którzy zostali, musieli przejąć obowiązki kolegów. – Czasem zajęcia przenoszą na weekend, co się dzieje kosztem życia rodzinnego – mówi Izabela Kielczyk, psycholog biznesu.

Do tego dochodzi bolesna świadomość, że choćby nie wiem jak ciężko pracowali, ludzie mają mniej możliwości awansu, bo rzadziej powstają nowe miejsca pracy. I choć nasze potrzeby materialne nie zmalały, są coraz trudniejsze do zaspokojenia. To sprawia, że czujemy się zapędzeni w pułapkę.

Zaś Jacek Santorski, ekspert rynku pracy, zwraca uwagę jeszcze na inny aspekt: znacznie wzrosła świadomość pracowników. A z nią oczekiwania co do swojego miejsca zatrudnienia. I zderzenie tego, jak chcielibyśmy, aby było, z rzeczywistością jest głównym powodem naszego rozczarowania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj