Projekt reformy emerytalnej jeszcze dzisiaj lub jutro ma trafić do konsultacji społecznych. Będą trwały 30 dni. W tym czasie dyskusja skupi się zwłaszcza na kobietach, bo to dla nich podniesienie wieku jest najbardziej dotkliwe. Dlatego misję specjalną w tej sprawie rozpoczyna pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

Prowadzę rozmowy z ministrami na temat rozwiązań, które dotyczą spraw kobiet, równości na rynku pracy, dostępu do władzy, wizerunku w materiałach w mediach, równego traktowania w sporcie. Do tego klauzule społeczne i równościowy budżet. To będzie cały pakiet spraw realizowany w różnych resortach – mówi nam Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

Te rozwiązania to na przykład specjalny bon opiekuńczy, który umożliwi opiekę nad chorymi i starszymi członkami rodziny. Jak podkreślają eksperci, najczęściej spoczywa ona właśnie na kobietach. Mógłby być wykorzystany albo przez osobę, która będzie się opiekować takim członkiem rodziny samodzielnie, albo posłużyć do opłacenia opieki.

Wczoraj posłowie komisji społecznej i rodziny przedstawili założenia ustawy o opiece nad osobami niesamodzielnymi, zakładającej przyznawanie im świadczeń na podstawie specjalnych czeków, a także wsparcie dla rodzin w sprawowaniu opieki. Fundamentalną sprawą poruszaną przez kobiety jest jednak przede wszystkim ich sytuacja na rynku pracy i zrównanie pensji z męskimi na tych samych stanowiskach. Bo to właśnie wysokość pensji determinuje wysokość emerytury. Tu pomysłów jest niewiele, poza rozbudowywaniem programu 50+. Wśród propozycji pojawia się też wprowadzenie kwot w spółkach Skarbu Państwa, ale to dotyczy wyłącznie wysokich stanowisk menedżerskich. Posłanki PO podczas spotkania z premierem postulowały też wprowadzenie ułatwień dla kobiet, które decydują się na samozatrudnienie. Chodzi przede wszystkim o możliwość korzystania przez nie z podobnych świadczeń, jakie przysługują kobietom na etatach w związku z urodzeniem dziecka.

Nie da się wyrównać szans kobiet na rynku pracy bez zmian w dostępie do żłobków i przedszkoli. Politycy PO widzą stosunkowo proste rozwiązania. Choćby możliwość wpisywania przez pracodawców w koszty działalności zakładania przedszkoli czy żłobków – przyznaje poseł PO Sławomir Neumann.

Z kolei resort finansów, który szykuje zmiany w ulgach, zastanawia się, w jaki sposób jednocześnie wpływać na politykę prorodzinną. Poza zapowiedzianym przez Tuska zwiększaniem ulg na trzecie i kolejne dzieci o 50 proc. rozważane ma być np. przeniesienie pieniędzy z likwidacji becikowego (dla rodzin z dochodem powyżej 85 tys. zł) właśnie na ten cel.

Rząd zmienia argumentację w sprawie uzasadniania reformy. Tusk zdaje sobie sprawę, że przesunięcie debaty o zmianach w systemie emerytalnym na problemy kobiet i matek jest dla rządu i PO ryzykowne. Podobnie jak argumentowanie reformy koniecznością łatania dziury w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych czy kierunkiem, w jakim podąża Europa. Dlatego premier przekonywał wczoraj, że reforma emerytalna jest „neutralna dla budżetu państwa”. Budżet nie zarabia na tej reformie, chodzi o bezpieczeństwo dzisiejszych i przyszłych emerytów – mówił Tusk.

Tymczasem z uzasadnienia do ustawy wynika, że dzięki wydłużeniu wieku emerytalnego mniejsza będzie dziura w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dzięki czemu budżet mniej będzie dokładał do wypłaty emerytur. Jak pisaliśmy, powołując się na projekt uzasadnienia do ustawy, podwyższenie wieku emerytalnego do 67. roku życia docelowo może dać finansom publicznym nawet 85,7 mld zł oszczędności. Oszczędności przynosić będą także sukcesywnie coraz wyższe wpływy z podatków. Zdaniem autorów ustawy dzięki proponowanym zmianom gospodarka będzie się szybciej rozwijać (średnio w latach 2012 – 2042 o 0,2 pkt proc. szybciej, a w 2042 r. PKB ma być wyższy o 5,4 proc.