Tylko na początek roku szkolnego wydatek na jedno dziecko, czyli zakup podręczników, przyborów szkolnych, tornistra, butów i odzieży sportowej na zajęcia z w-f, opłaty na komitet rodzicielski, składki na remont klasy itp. to wydatek nawet ponad 2 tys. zł. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Nie ma miesiąca, żeby dziecko nie przyszło z prośbą o kolejne pieniądze. Trzeba zapłacić za obiady, zapewnić mu napoje i drugie śniadanie, wyjścia do kina, teatru czy na wycieczki. Dzieci obchodzą też szkolne mikołajki, andrzejki, wigilie klasowe, chodzą na organizowane w szkole dyskoteki.

Na każde trzeba wydać po kilkanaście lub więcej złotych. Zajęcia dodatkowe? Oczywiście, nawet te organizowane w szkole są płatne. Sekcja pływacka, czy zajęcia z koszykówki to wydatek około 200 złotych rocznie. A jeśli dziecko jest młodym sportowcem, musi jeździć na zawody, mieć kolejny komplet ubrań na mecze, koszty dowozu dziecka też spadają na barki rodziców.

Większość dzieci po zajęciach w szkole chodzi na lekcje z języków obcych, ma też obowiązkowe wyjazdy na obozy sportowe. Nie ma co wspominać o takich wydatkach jak obiady szkolne czy opłata za tarczę. To zaledwie promil w wydatkach na ucznia.

>>> Czytaj także: Oto oszust z bagien