Pojawiają się pierwsze symptomy tak głębokiego drenażu rynku pracy, że
przyszli pracodawcy decydują się rezygnować z Polski jako lokalizacji
dla swoich inwestycji – powiedział Tomasz Ślęzak z Work Service w
rozmowie z Martyną Trykozko w czasie Europejskiego Kongresu
Gospodarczego w Katowicach.
Ekspert rynku pracy przywołał również konkretny przykład. -- przyznał.
Ślęzak wymieniając zawody najbardziej deficytowe na polskim rynku pracy, wspomniał, że brakuje nam m.in.: brukarzy, spawaczy, elektryków, kucharzy, fryzjerów, kierowców.
-- podkreślał.
Dodał przy tym, że przez wiele ostatnich lat następowała erozja etosu pracy technika czy osoby, która ma wykształcenie zawodowe. Jednocześnie zachłysnęliśmy się wyższym wykształceniem, co doprowadziło do spadku jego znaczenia, również ekonomicznego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane