W piątek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy obniżającego PIT z 18 do 17 proc. oraz koszty pracy przez co najmniej dwukrotne podniesienie kosztów uzyskania przychodów dla pracowników. Rozwiązania, które miałyby dotyczyć ok. 25 mln Polaków, mają obowiązywać od 1 października br.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział w Sejmie, że to projekt, na który Polacy czekali od co najmniej dekady. Projekt powszechnej obniżki PIT dla 25 mln obywateli jest niezwykle ważny. Ma na celu przyspieszenie budowy klasy średniej w Polsce - budowy grupy ludzi, która będzie zarabiała więcej, na poziomie europejskim. Jest to cel celów - powiedział Morawiecki. Zaznaczył, że zarobek dla Polaków musi przekraczać wzrost PKB. Powinien być na poziomie przyrostu produktywności, wydajności - wskazał.

Szef rządu mówił, że projekt ws. obniżki podatków PIT składa się z dwóch części. Pierwsza to obniżenie o ok. 6 proc., z 18 na 17, czyli jeden punkt procentowy podatku PIT dla wszystkich obywateli, ale również dla wszystkich emerytów - wyjaśnił. Druga część to podniesienie kosztów uzyskania przychodów - wskazał. Morawiecki przypomniał, że to już trzeci impuls finansowy w tym roku dla wszystkich emerytów. Pierwszy - przypomnę - to była waloryzacja kwotowa, drugi - emerytura plus, wypłacana w maju dla około 10 milionów emerytów i rencistów. Trzeci to jest właśnie obniżka podatku PIT, która obejmie wszystkich emerytów - stwierdził.

Zdaniem premiera obniżka podatku PIT i podniesienie kosztów uzyskania przychodu będzie też służyć temu, żeby więcej ludzi pojawiło się na rynku pracy. To bardzo ważny kierunek, bo wszyscy ekonomiści zwracają uwagę na to, że w Polsce jeszcze kilka lat temu podejmowało pracę znacznie mniej osób, niż było zdolnych do podjęcia pracy. Dzisiaj z radością mogę też poinformować, że pokazujemy, że rok po roku zwiększamy jednocześnie aktywność ludzi na rynku pracy w różnych wymiarach- powiedział.

Morawiecki przyznał, że obniżenie podatków jest kosztowne dla budżetu, ale korzystne ze względów społecznych. Koncentrujemy się przede wszystkim nie na tym, żeby była rewolucja społeczna czy obyczajowa, fanaberie ideologiczne, tylko żeby była prawdziwa, dobra dla ludzi rewolucja godnościowa - podkreślał. Obniżenie podatku PIT, jak mówił, doprowadzi do tego, że praca będzie się bardziej opłacała, że zostanie w kieszeniach Polaków więcej pieniędzy.

Przypomniał, że od 1 sierpnia obowiązuje brak podatku PIT dla osób młodych. Te trzy bardzo ważne ruchy - bez podatku PIT dla młodych, podatek PIT z 18 na 17 proc. i podniesienie kosztów uzyskania przychodu - to jest dla budżetu dodatkowe obciążenie około 15-16 miliardów, ale z punktu widzenia gospodarczego i społecznego to znakomita inwestycja - ocenił.

Podczas pierwszego czytania przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych Andrzej Szlachta (PiS) zaapelował, by wszystkie kluby poselskie ponad podziałami przyjęły ten projekt. To będzie dobry sygnał dla wyborców na koniec kadencji, że polski Sejm w sprawach fundamentalnych potrafi stanąć ponad podziałami" - mówił.

Zmiany dotyczące obniżenia PIT nie przyczynią się do zwiększenia bogactwa ani poziomu życia Polaków - powiedział Paweł Grabowski (Kukiz'15). Zachowujecie się trochę jak woźnica, albo jak furman, który myśli, że jak założył klapki koniowi na oczy, to może go raz tym batem batożyć, a raz dawać marchewkę - mówił. Nie poprawi się poziom ani życia, ani bogactwa Polaków, ponieważ to, co łaskawie zostawicie im w kieszeni, za chwilę wyciągniecie z tej kieszeni w postaci wysokich cen wody, prądu i rosnących cen dóbr wszelkich żywności, bo - jak wiemy - inflacja goni - podkreślił.

Posłowie PO-KO wskazywali, że to rząd powinien ponosić koszty swoich reform, a nie zrzucać wszystko na samorządy. Nie ulega wątpliwości, że podatki powinny być obniżane. (...) Zawsze będę popierał takie rozwiązania - mówił Krzysztof Truskolaski (PO-KO). Nie zgodził się jednak, żeby kosztem samorządu rząd obniżał podatki. Poseł Marek Sowa (KO-PO) przestrzegał, że jeśli pozbawimy samorządyok. 40 proc. ich możliwości inwestycyjnych, może to doprowadzić do tego, że "nie będzie środków na jakiekolwiek inwestycje".

Wiceminister finansów Tadeusz Kościński odpowiadając na zarzuty posłów, że obniżenie stawki PIT zmniejszy dochody samorządów powiedział, że rekompensatą za to są rosnące dochody z tego podatku. W roku 2018 odnotowano najwyższy w ostatnim dziesięcioleciu wzrost dochodów zarówno z podatku PIT, jak i z podatku CIT. We wzroście tym partycypują samorządy, które posiadają udział zarówno w podatku PIT, jak i w podatku CIT - mówił.

Wzrost wpływu z tych podatków to zarówno wynik dobrej sytuacji makroekonomicznej, jak również szeregu działań mających na celu zwiększenie stopnia przestrzegania przepisów podatkowych ograniczających straty z tytułu oszustw, jak i unikania opodatkowania - dodał.

Wiceszef MF powiedział, że w roku 2018 wpływy z podatku PIT wyniosły 110,8 mld zł i były wyższe o 33 proc., czyli o 28 mld zł od wpływów w roku 2015. Z kolei wpływy z podatku CIT w 2018 wyniosły 43,3 mld zł i były wyższe o 35 proc., czyli o 11 mld zł od wpływów w roku 2015.

Zmiany przewidują, że koszty uzyskania przychodów mają wynieść: 250 zł miesięczne (jednoetatowcy) – obecnie 111,25 zł; 300 zł miesięczne (jednoetatowcy, dojeżdżający) – obecnie 139,06 zł; 3 000 zł roczne (jednoetatowcy, miejscowi) - obecnie 1 335,00 zł; 3 600 zł roczne (jednoetatowcy, dojeżdżający) obecnie 1 668,72 zł; 4 500 zł roczne (wieloetatowcy) obecnie 2 002,05 zł; 5 400 zł roczne (wieloetatowcy, dojeżdżający) obecnie 2 502,56 zł.