W lokalnych kanałach w mediach społecznościowych donoszono o dwóch eksplozjach na terenie zakładów, należących do państwowego koncernu paliwowego Rosnieft. Według różnych źródeł bezzałogowce przenoszące ładunki wybuchowe miały uszkodzić kotłownię lub rozbić się w odległości około 100 metrów od składu ropy naftowej.

Reklama

Drony na terenie rafinerii

Władze oficjalnie nie potwierdziły, że doszło do incydentu, lecz informatorzy kremlowskiej agencji RIA Nowosti w służbach specjalnych przyznali, że na terenie rafinerii zauważono drony - czytamy na łamach Meduzy.

Jak powiadomił na Telegramie niezależny Astra, zaledwie 30 metrów od rafinerii znajdują się koszary rosyjskiej armii.

Reakcja Kremla na ataki

Ministerstwo obrony Rosji oskarżyło we wtorek Ukrainę o próby ataków przy użyciu dronów w Kraju Krasnodarskim i Adygei - innym regionie na południu Rosji; zapewniło przy tym, że próby te nie spowodowały żadnych szkód - podała agencja Reutera.

W ciągu ostatniej doby pojawiły się doniesienia o kilku dronach, które spadły na terytorium Rosji w różnych regionach kraju. Najnowsze informacje mówią o maszynie, która spadła niedaleko miasteczka Kołomna, leżącego około 110 km od Moskwy.

W Adygei dron spadł w miejscowości Nowyj. Z kolei władze obwodu briańskiego, sąsiadującego z Białorusią i Ukrainą, ogłosiły, że strącono dron, który pojawił się nad rejonem (odpowiednik powiatu - PAP) suraskim, czyli w pobliżu granicy rosyjsko-białoruskiej.

Incydent w Petersburgu

Doniesienia te zbiegają się z incydentem w Petersburgu, gdzie we wtorek przejściowo zamknięto przestrzeń powietrzną i poderwano dwa myśliwce. Według rosyjskich mediów niezależnych powodem tych działań było pojawienie się nad miastem niezidentyfikowanego obiektu przypominającego dron.

Rosyjska redakcja BBC podała we wtorek, że w kilku regionach Rosji pojawiły się w lokalnych kanałach telewizyjnych i radiowych komunikaty o alarmie przeciwlotniczym. Władze zapewniły, że komunikaty były skutkiem ataków hakerskich. Do incydentów tych doszło w obwodach: woroneskim, biełgorodzkim (oba sąsiadują z Ukrainą - PAP) i w Kraju Krasnodarskim.

Władze ukraińskie nie skomentowały doniesień o incydentach w Rosji.

Rosyjska redakcja BBC zauważa, że incydenty robią wrażenie "dobrze zaplanowanej operacji" obejmującej użycie dronów różnych klas i być może jednoczesny cyberatak. BBC przypomina zarazem, że np. Tuapse znajduje się bardzo daleko od linii frontu na Ukrainie. Gdyby założyć, że drony wystartowały z terenów kontrolowanych przez armię ukraińską, to musiałyby one przelecieć do Kraju Krasnodarskiego i Adygei ponad 400 km. Znaczna część lotu przebiegałaby nad linią frontu oraz nad ukraińskim i rosyjskim wybrzeżem Morza Azowskiego - zauważa BBC.

Ataki na terytorium Rosji

W ostatnich miesiącach, podczas inwazji Kremla na Ukrainę, niemal co kilka dni napływają doniesienia o licznych pożarach, które wybuchają na terytorium całej Rosji i na terenach Ukrainy kontrolowanych przez najeźdźców. Płoną zarówno obiekty wojskowe, m.in. koszary i komendy uzupełnień, jak też magazyny paliw, obiekty komercyjne i przemysłowe.

W ciągu ostatnich kilkunastu tygodni informowano o dużych pożarach m.in. w centrum handlowym w podmoskiewskich Chimkach, rafinerii w Angarsku na Syberii, zakładzie produkującym sprzęt rolniczy w Petersburgu i magazynie ropy naftowej w Borisowce w obwodzie biełgorodzkim, niedaleko granicy z Ukrainą.