Dokumenty strategiczne USA od lat wyznaczają Chiny jako głównego rywala Waszyngtonu, uważając Rosję za zagrożenie "ostre", lecz doraźne. Według części komentatorów i polityków na prawicy, w ślad za tym USA powinny przenieść swoją uwagę i środki do Azji. Ale zdaniem Wessa Mitchella, byłego pracownika administracji Donalda Trumpa i założyciela Marathon Initiative - inicjatywy przygotowującej strategię USA na rywalizację z Chinami - stanowcza polityka wobec Rosji i Chin nie muszą się wykluczać.
"Pożądana" strategia
- mówi Mitchell.
Jak dodaje, wspieranie oporu Ukrainy jest w interesie USA w tym względzie z szeregu powodów.
- ocenia.
Rywalizacja na dwóch frontach
Mitchell zgadza się jednocześnie z tymi, którzy twierdzą, że USA nie stać na rywalizację na dwóch frontach i powinna być wyczulona na zagrożenie płynące z Chin także w krótkim terminie. Wobec czego - jego zdaniem - nie powinna na tyle angażować sił w Europie, by dać Chinom okazję do interwencji w Tajwanie.
- powiedział.
Pytany o to, jak wojna w Ukrainie może wpłynąć na kalkulacje i interesy ChRL, Mitchell ocenia, że choć problemy swojego sojusznika są dla Pekinu kłopotliwe w krótkim terminie, w dłuższej perspektywie Chiny mogą na tym skorzystać.
Putin problemem dla Xi
- mówi Mitchell.
Jak dodaje, rosyjska inwazja jest też z perspektywy Chin niewygodna także z powodu czasu jej podjęcia. Według dokumentów chińskich władz, będą one gotowe do skutecznej inwazji na Tajwan dopiero za pięć lat.
- mówi były dyplomata.
Uzależnienie Rosji od Chin
To, co może jego zdaniem działać na korzyść ChRL, to dalsze uzależnienie Rosji od Chin. Wskazuje tu na przykład rozbudowy rosyjskiej infrastruktury gazowej w kierunku Chin.
- mówi Mitchell.
Jak dodaje, inną korzyścią będzie wzrost wpływów Chin na państwa Azji Środkowej, dotychczas będących sojusznikami Rosji.
- ocenia.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński