W wygłoszonym oświadczeniu Hunt poinformował, że obniżka podstawowej stawki podatkowej z 20 do 19 proc., która miała nastąpić od nowego roku finansowego, czyli od kwietnia 2023 r., zostaje odłożona "na czas nieokreślony", a gwarantowana przez rząd cena energii dla odbiorców indywidualnych, która miała obowiązywać przez dwa lata, będzie w mocy tylko do kwietnia przyszłego roku. Potem wsparcie nie będzie dla wszystkich, lecz bardziej ukierunkowane.
Dodatkowo rząd wycofał się z cięć w stawkach podatkowych od dywidend, z niektórych zmian w składkach na świadczenia społeczne, wprowadzenia nowego programu zakupów bez VAT dla turystów zagranicznych i z zamrożenia stawek akcyzy od alkoholu. Ponieważ już wcześniej rząd wycofał się z planu zniesienia 45-procentowej stawki podatkowej dla najlepiej zarabiających, a w piątek z obniżenia stawki podatku od przedsiębiorstw z 25 proc. do 19 proc., oznacza to, że z całego programu gospodarczego premier Liz Truss - która chciała pobudzić wzrost dzięki szerokim cięciom podatkowym - nie zostało prawie nic.
Hunt: Jest głęboko konserwatywnym przekonaniem, że ludzie powinni zatrzymać więcej pieniędzy, które zarabiają
- powiedział Hunt.
Dodatkowo - i raczej niespodziewanie dla obserwatorów - Hunt ogłosił, że gwarantowany przez rząd maksymalny pułap cen energii na dwa lata, co było pierwszą polityczną decyzją Truss, będzie obowiązywał tylko przez pół roku, po czym zostanie ukierunkowany tylko na osoby najbardziej potrzebujące wsparcia.
"Jest to przełomowa polityka wspierająca miliony ludzi w czasie trudnej zimy"
- wyjaśnił Hunt.
Ogłoszony pod koniec września przez poprzedniego ministra finansów Kwasi Kwartenga plan cięć podatkowych został bardzo źle przyjęty przez rynki finansowe, bo wszystkie cięcia miałby być sfinansowane przez zwiększenie zadłużenia. Efektem tego był przejściowy ostry spadek kursu funta oraz interwencja Banku Anglii. W piątek Truss próbując ratować swoje stanowisko zwolniła swojego politycznego sojusznika Kwartenga i na jego miejsce powołała Hunta, który nie popierał jej w wyścigu o przywództwo, ale skasowanie przez niego całej jej polityki gospodarczej tym bardziej stawia pytania, czy premier jeszcze kontroluje rząd i czy przetrwa to zamieszanie polityczne.
Z Londynu Bartłomiej Niedziński