Dziennik Gazeta Prawana logo

Ofensywa Kijowa trwa. Takiej broni Ukraina potrzebuje od sojuszników

27 września 2022, 11:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kijów
ShutterStock
Ukraina jest w ofensywie, ale w Kijowie narastają obawy, że po groźbach eskalacji ze strony prezydenta Rosji Władimira Putina zachodni sojusznicy będą jeszcze ostrożniejsi w przekazywaniu Ukrainie potężniejszych rodzajów broni – podała agencja Bloomberga.

By skuteczniej wykorzystać przewagę, Ukraina potrzebuje potężniejszej broni, ale wśród sojuszników nie widać jak dotąd oznak podniesienia dostaw na wyższy poziom. 21 września Putin zagroził natomiast wojną nuklearną i zapowiedział pseudoreferenda, które mają posłużyć włączeniu okupowanych terenów Ukrainy do Rosji.

Kraje wspierające Ukrainę przekazywały jej wiele rodzajów uzbrojenia od początku rosyjskiej inwazji w lutym, ale jak dotąd nie dostarczyły jej pocisków o dalszym zasięgu, samolotów bojowych ani czołgów, jakich używa się w NATO – podkreśla Bloomberg.

Niepokój w Kijowie 

Obecnie w Kijowie pojawia się niepokój, że mimo zapewnień USA i krajów europejskich groźby Putina mogą zniechęcić je do dostaw uzbrojenia z powodu obaw o bezpośrednią konfrontację z Moskwą. Tymczasem plan mobilizacji w Rosji 300 tys. poborowych może oznaczać, że okno trwającej ukraińskiej kontrofensywy się zamyka.

– napisał na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak. Ukraina od wielu miesięcy zabiega o rakiety ATACMS o zasięgu 300 km. Prezydent Wołodymyr Zełenski zaapelował w niedzielę na antenie CBS o więcej systemów rakietowych, artylerii, broni przeciwlotniczej i czołgów, by pomóc Ukrainie odzyskać okupowane przez Rosję terytoria.

Jednak drastyczne zwiększenie dostaw lub przełamanie kolejnych granic dotyczących rodzajów przekazywanego uzbrojenia jest mało prawdopodobne, ponieważ zapasy kluczowej broni w Europie się kończą, a USA są ostrożne – ocenił anonimowo wysokiej rangi urzędnik europejski.

Dzień po przemówieniu Putina rzecznik Pentagonu Patrick Ryder zapewnił, że twierdzenia władz Rosji "nie wpływają” na podejście USA do pomocy Ukrainie. Jednak od początku wojny to podejście zakładało stopniowy proces podejmowania decyzji, które rodzaje broni mogą być przekazywane, aby – jak to ujął w marcu prezydent Joe Biden – uniknąć prowokowania kolejnej wojny światowej.

– ocenił były minister obrony Ukrainy Andrij Zahorodniuk.

Kość niezgody

Bloomberg pisze, powołując się na cztery osoby zaznajomione z dostawami broni na Ukrainę, że nie ma oznak, aby europejskie rządy miały przekazać nową partię ciężkiego uzbrojenia. Według tych źródeł kością niezgody stały się szczególnie niemieckie czołgi Leopard, ponieważ używa ich szereg innych członków NATO, w tym Hiszpania, Holandia, Norwegia, Grecja i Turcja, ale przekazanie ich wymaga zgody Berlina, która jeszcze nie nadeszła.

Według osoby zapoznanej ze sprawą jak dotąd Berlin nie otrzymał żadnego oficjalnego wniosku o zezwolenie na eksport Leopardów na Ukrainę. Rzecznik niemieckiego ministerstwa gospodarki, które zajmuje się takimi licencjami, oświadczył, że nie może komentować potencjalnych wniosków.

Zdaniem Zahorodniuka rakiety ATACMS pozostaną najpewniej problematyczne z uwagi na ich zasięg, który pozwalałby na uderzenia w głąb terytorium Rosji, ale na Ukrainę trafią prawdopodobnie samoloty bojowe i więcej czołgów, choćby w standardzie radzieckim, a nie natowskim.

Bloomberg podkreśla, że dostawy broni na Ukrainę już były imponujące. Departament Stanu USA ogłosił, że od początku wojny Stany Zjednoczone wydały na pomoc wojskową dla Ukrainy 15,1 mld dolarów, a Niemcy, często krytykowane za opóźnianie dostaw, twierdzą, że przekazały uzbrojenie warte 711 mln dolarów w ciągu roku do 19 września.

Z punktu widzenia Kijowa proces decyzyjny jest jednak powolny, ponieważ jego partnerzy starają się oceniać, co mogą mu przekazać bez ryzyka eskalacji ze strony Rosji. To czasem rodziło opinie, promowane przez Moskwę, że NATO chce walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca, ale nie chce, aby Ukraina wygrała. Tymczasem Ukraińcy są teraz przekonani, że zwycięstwo jest możliwe – pisze Bloomberg.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj