Biedroń zabrał głos na konferencji prasowej zorganizowanej przed klubem Karuzela na terenie Osiedla Przyjaźń znajdującego się w dzielnicy Bemowo. Klub - jak alarmują lokalni aktywiści - według zapowiedzi obecnego zarządcy ma zostać zamknięty.

Reklama

Karuzela "świętością"

Tego typu miejsca jak klub Karuzela - stwierdził Biedroń - to jest "świętość", to miejsce niezwykle ważne dla lokalnej społeczności, miejsce spotkań i wydarzeń kulturalnych. - Stoimy przed "Karuzelą", jednym z najpiękniejszych budynków nie tylko w Warszawie, ale i na ziemi mazowieckiej, stoimy przed budynkiem, który jest zabytkiem (...). Warszawa przez doświadczenia II wojny światowej straciła bardzo wiele zabytków i każdy zabytek na terenie naszej stolicy jest na wagę złota - podkreślił.

Według niego Karuzela stała się "nomen omen karuzelą unikania odpowiedzialności, chowania głowy w piasek, udawania, że nie widzi się realnego problemu realnych ludzi". - Apeluję do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, (...) panie prezydencie, jeżeli są pieniądze na różnego rodzaju ławki, sadzonki, itd, to jest bardzo ważne, ale muszą znaleźć się pieniądze na ratowanie Karuzeli - powiedział Biedroń.

Zadeklarował, że będzie interweniował i wyśle pismo do prezydenta stolicy z apelem o ratowanie tego miejsca. - Będę patrzył na ręce władzy stołecznej, co zostało w tej sprawie zrobione - zapewnił Biedroń.

Zapowiedział ponadto, że pismo z prośbą objęcie nadzorem klubu Karuzela i całego Osiedla Przyjaźń skieruje do ministra kultury Piotra Glińskiego. - Wszystkie rzeczy, które będą się tutaj odbywały, powinny być dzisiaj pod nadzorem Ministerstwa Kultury, tak żeby żaden zabytek, żadna tkanka architektoniczna (...) nie została naruszona. I to samo pismo skieruję do wojewody - zapowiedział Biedroń.

"Strategia gorącego kartofla"

Małgorzata Leszko z Inicjatywy "Osiedle Przyjaźń" alarmowała, że osiedle to od wielu lat niszczeje, a wpływ na to ma fakt, że jest ono zarządzane według "strategii gorącego kartofla".

Wskazywała, że osiedlem zarządzają trzy instytucje - Skarb Państwa, Prezydent m.st. Warszawy jako zarządca oraz Akademia Pedagogiki Specjalnej jako dzierżawca. Leszko mówiła, że te trzy podmioty przerzucają się odpowiedzialnością za osiedle. Według niej, miasto twierdziło, że nie ma wpływu na zarządzanie osiedlem, a dwa lata później podpisało umowę z dzierżawcą, czyli z Akademią Pedagogiki Specjalnej.

- Dzisiaj ten dzierżawca zamyka Karuzelę. Chcę zapytać jak to jest możliwe, jak to tego doszło, dlaczego miasto nie zapisało jakiegoś minimum niezbędnych warunków w umowie z dzierżawcą, żeby zabezpieczyć przetrwanie osiedla, a nie tylko jego powolne niszczenie i umierania? - pytała Leszko.

Reklama

Podkreśliła też, że mieszkańcy osiedla nie są właścicielami domów, tylko są "zawartością domów", ponieważ całością osiedla zarządza obecnie APS. W konsekwencji - jak stwierdziła Leszko - mieszkańcy nie mają nic do powiedzenia, jeśli chodzi o to, co dzieje się z Osiedlem Przyjaźń.

Osiedle powstało w 1952 r. jako baza mieszkaniowa dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Na terenie osiedla znajdowały się wszystkie niezbędne obiekty: kino, stołówka, klub, biblioteka, poczta, łaźnia i kotłownia. Wzniesiono dwa rodzaje domów: dla robotników i jednorodzinne dla kadry. Po zakończeniu budowy PKiN, domy na Osiedlu Przyjaźń przeznaczone zostały na akademiki dla studentów oraz mieszkania dla pracowników naukowych warszawskich uczelni.

Centralny Klub Akademicki Karuzela powstał w 1955 roku, był miejscem dyskusji, odbywały się tu także wieczorki taneczne. W kolejnych dekadach w Karuzeli organizowano m.in. koncerty, pokazy filmów i różnego rodzaju spotkania.