Przedstawiciel protestujących, reprezentujących różne zawody i specjalności służby zdrowia, odniósł się do czwartkowej konferencji prasowej po posiedzeniu Zespołu Trójstronnego z udziałem m.in. ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i przedstawicieli NSZZ Solidarność.

Reklama

Krzywdzące skupienie się na pensjach?

- Związkowcy biorący udział w tym posiedzeniu nie reprezentują protestujących, którzy są w białym miasteczku - tłumaczył Pisula. - W ramach Zespołu Trójstronnego porozumienie pomiędzy Solidarnością a Ministerstwem Zdrowia właściwie zostało już osiągnięte kilka miesięcy temu - zauważył. - Dziś ogłoszone szumnie porozumienie tak naprawdę nie wnosi nic nowego - podkreślił.

Za krzywdzące Pisula uznał, że na konferencji prasowej po posiedzeniu Zespołu Trójstronnego skupiono się na wynagrodzeniach służb medycznych. - Przypominam, że wśród postulatów białego miasteczka na pierwszym miejscu jest pacjent - bezpieczeństwo pacjenta i bezpieczeństwo medyka oraz odbiurokratyzowanie systemu. My dzisiaj o wynagrodzeniach mówimy jako o czymś dodatkowym - argumentował przedstawiciel Porozumienia Rezydentów.

- Być może skupienie się na liczbach to efekt tego, że pan minister jest jednak ekonomistą - ocenił.

- Białe miasteczko jest miejscem dialogu, omawiane są tu prawdziwe problemy ochrony zdrowia. Jako komitet protestacyjno-strajkowy bardzo prosimy o dialog z przedstawicielem premiera, który będzie dialogiem na temat realnych problemów, których minister zdrowia w ogóle nie podejmuje - podsumował Pisula.

Białe miasteczko 2.0

"Białe miasteczko 2.0" powstało 11 września po sobotniej manifestacji pracowników ochrony zdrowia. W pobliżu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich w Warszawie rozstawiono namioty i stoiska, w których stale przebywają protestujący medycy.

Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia ma osiem postulatów. Obejmują one m.in. natychmiastową zmianę ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia; realny wzrost wyceny świadczeń, ryczałtów i tzw. dobokaretki, a także zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego oraz wprowadzenia norm zatrudnienia związanych z liczbą pacjentów. Komitet postuluje także m.in. zapewnienie zawodom medycznym statusu funkcjonariusza publicznego i stworzenie systemu ochrony pracowników przed agresją słowną i fizyczną pacjentów; wprowadzenie urlopów zdrowotnych po 15 latach pracy zawodowej, a także uchwalenie ustaw o medycynie laboratoryjnej i zawodzie ratownika medycznego. Według resortu zdrowia łączny koszty realizacji postulatów byłyby ogromny. - Realizacja postulatów płacowych protestujących medyków jest nie do udźwignięcia w przyszłorocznym budżecie – stwierdził w środę wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Według niego resort chce jednak rozmawiać o ewentualnych realnych podwyżkach i ewentualnej mapie drogowej podwyżek na przyszłe lata.

Przedstawiciele komitetu protestacyjno-strajkowego wcześniej przystąpienie do rozmów uzależniali od udziału w nich premiera Mateusza Morawieckiego. Nie przyszli we wtorek na spotkanie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim. Przedstawiciele komitetu nie przyszli również na środowe spotkanie w Pałacu Prezydenckim. W czwartek zignorowali posiedzenie Zespołu Trójstronnego. Jednak na popołudniowej konferencji prasowej Piotr Pisula z Porozumienia Rezydentów domagał się już nie obecności samego premiera, ale jego przedstawiciela.