- ogłosił w czwartek lider Agrounii podczas konferencji prasowej zorganizowanej w miejscu trwającego od wczoraj protestu rolników.
W pierwszym dniu demonstracja polegała na postoju na drodze krajowej nr 12 w miejscowości Rękoraj na odcinku między Piotrkowem Trybunalskim i Srockiem kilkudziesięciu ciągników i osób z transparentami: "Wojna o wieś" i "Politycy niszczą polską wieś". W czwartek rano protestujący przenieśli się kilkaset metrów dalej na rondo, na którym krzyżują się drogi krajowe nr 12 i nr 91 oraz droga ekspresowa S8.
Jak zapowiedział w południe Kołodziejczak, w tym miejscu protest potrwa jeszcze ok. dwie godziny. dodał Kołodziejczak.
Lider Agrounii wspomniał, że podczas choroby nieżyjącego marszałka Kornela Morawieckiego - ojca obecnego premiera - dwukrotnie odwiedził go w szpitalu.
- zaznaczył.
Podkreślił, że uczestnicy protestu chcą uczestniczyć "w robieniu innej polityki niż ta, którą robią teraz posłowie i która jest karykaturą polityki".
Hodowcy
Jak wcześniej wyjaśniali protestujący, swoimi działaniami chcą pokazać swoją bezradność i niezadowolenie wobec polityki rolnej prowadzonej przez rząd. Przekonywali, że w ten sposób chcą zwrócić uwagę na problemy producentów żywności, w tym głównie trzody chlewnej. Hodowcy skarżą się na kłopoty związane z rozprzestrzeniającym się ASF, trudności ze sprzedażą trzody chlewnej i niskie ceny skupu żywca.
O poczuciu zagrożenia wśród hodowców, związanym z wybijaniem z powodu zagrożenia ASF całych hodowli świń w Małopolsce, mówił pochodzący z tego terenu Paweł Drabik.
- dodał.
Kołodziejczak po raz kolejny podkreślił niezadowolenie rolników z działań ministra rolnictwa, który "wczoraj jeździł smakować kiszone buraki, zamiast zajmować się strategicznym elementem polskiej gospodarki, jakim jest hodowla świń".
- powiedział lider Agrounii.