W dwóch dziesięciopiętrowych blokach przy ul. Świętosławskiego i Van Gogha na osiedlu Tarchomin mieszka ok. 600 osób. – mówi mieszkanka Zofia Sułkowska.
Historia "wieżowców"
Historia "wieżowców" z Tarchomina sięga lat 80. ubiegłego wieku. Wówczas państwowa Dyrekcja Budowy Wodociągu Północnego i Oczyszczania Ścieków m. st. Warszawy, która realizowała te dwie inwestycje, budowała również mieszkania zakładowe dla swoich prawników przy ul. Świętosławskiego i Van Gogha.
W 1991 r. przy zawieraniu umów najmu pracownicy, którzy dostali tam mieszkania, wpłacili kaucję w wysokości stanowiącej wielokrotność wysokości czynszu najmu. Ponadto każdy z najemców do 1994 r. wpłacał pieniądze na Zakładowy Fundusz Mieszkaniowy. Sułkowska podkreśla, że kwoty te były porównywalne do tych, które wpłacali ludzie na mieszkania spółdzielcze.
MPWiK, który stał się właścicielem budynków oraz m.st. Warszawa rozpoczęły w drugiej połowie lat 90. procedurę sprzedaży lokali, z zachowaniem prawa najemców do zakupu lokali z bonifikatą w wysokości 90 proc.
W 2002 r. mieszkańcy wieżowców wodociągów, który wyraził chęć wykupienia lokalu, otrzymali jego wycenę i spraw ucichła. Jednak MPWiK, który został przekształcony w spółkę, przekazał bloki miastu.
"Poczuliśmy się oszukani"
Po czterech latach zniecierpliwieni mieszkańcy napisali pismo do miasta, w którym domagali się uruchomienia dalszych procedur związanych z wykupem lokali. W odpowiedzi otrzymali informację, że w świetle nowych przepisów mieszkań nie można sprzedać.
– wspomina Suska. M – dodaje.
– mówi.
Podkreśla, że choć miasto szykanowało wielu mieszkańców chcąc się ich pozbyć, to oni nadal walczyli o możliwość wykupu mieszkań.
– mówi radny Wiktor Klimiuk (PiS), z którego inicjatywy Rada Warszawy ma się zająć w czwartek projektem uchwały dotyczącym sprzedaży mieszkań w dawnych budynkach wodociągów.
W ocenie Klimiuka mieszkańcy mają prawo do wykupu mieszkań z bonifikatą, bo przed laty wpłacili kaucje, których wysokość była porównywalna do wpłat ponoszonych przez członków spółdzielni mieszkaniowych i którzy ostatecznie mogli się uwłaszczyć.
– wyjaśnia radny.