Od soboty w całym kraju wprowadzony zostanie obowiązek zakrywania ust i nosa wyłącznie przy użyciu maseczki. Dopuszczone są wszystkie rodzaje maseczek – także materiałowe, ale rekomendowane maseczki chirurgiczne i "wyższe" tzn. posiadające filtry.

Reklama

Spóźniona decyzja?

Minister pytany w radiu RMF FM, dlaczego teraz, po roku trwania pandemii, zdecydowano, że same przyłbice to niewystarczająca ochrona, odparł, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji niż rok temu.

- Teraz mamy maseczek w bród. Pojawiają się też nowe badania i one mówią, że przyłbica to jest 2 proc. zabezpieczenia, podczas, gdy maseczki dobrej klasy – ponad 90 proc. Wybór jest prosty – powiedział minister. Przyznał, że "być może wcześniej trzeba było to wprowadzić".

Minister wskazywał też, że są badania, iż nawet bawełniane maseczki mają skuteczność na poziomie 60 proc. i więcej. - Zwracam uwagę, że w przeciwieństwie do chust, bo o tym się ostatnio dyskutuje, to one (maseczki materiałowe - PAP) są najczęściej dwuwarstwowe, bywają podszyte fizeliną - powiedział.

Regionalizacja obostrzeń też za późno?

Minister pytany w czwartek w RMF FM, czy regionalizacja obostrzeń nie przyszła za późno odparł, że nie. - Mamy taką politykę, że chcemy jak najbardziej luzować, tam gdzie to jest możliwe – dodał.

Odnosząc się zaś do kwestii, dlaczego regionalizacja obostrzeń odbywa się na poziomie województw, a nie powiatów, stwierdził, że powodów jest kilka.

- Granice województw są dobrze rozpoznawalne. Mieliśmy przypadki wcześniej, jak zarządzaliśmy na poziomie powiatów, że trudno było nawet ludzi informować, że jak zmieniają powiaty przemieszczając się, że od tej granicy obowiązuje ich zupełnie inna strefa – powiedział minister.

Niedzielski zapowiedział w środę, że w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie jest największy wzrost zakażeń, nastąpi powrót do nauczania zdalnego w klasach 1-3; zamknięte będą m.in. hotele, galerie handlowe, kina teatry, muzea i baseny.