Jak czytamy w analizie trend, który zawładnął Polakami w 2020 roku to gwałtowny wzrost zainteresowania posiadaniem własnego azylu poza miejscem zamieszkania. W efekcie oblężone były firmy wynajmujące przyczepy kempingowe czy kampery. Tysiące z nas szukało wolnych działek w kompleksach Rodzinnych Ogródków Działkowych. Na pniu sprzedawały się działki rekreacyjne, ale też znacznie więcej osób szukało zwykłych działek rolnych czy leśnych.

Reklama

Dane zebrane przez HRE Investments sugerują, że w każdej z tych kategorii zainteresowanie w czasie epidemii było w 2020 roku o co najmniej kilkadziesiąt procent wyższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Ten wzrost popytu spowodował, że działki zalegające w ofertach od lat znalazły w końcu swoich amatorów, a i same ceny nieruchomości dających wytchnienie rosły. Przy tym wraz ze spodziewanym wychodzeniem z epidemicznych ograniczeń trzeba się spodziewać, że popyt na działki zacznie się normalizować - napisano w analizie.

Spadek liczby rozwodów

W raporcie HRE zwrócono uwagę, że w czasie pandemii spadła liczba rozwodów. Spadek rzędu 19 proc. względem sytuacji z 2019 roku może nie jest spektakularny, ale gdyby miał się on wprost przełożyć na mniej rozstań, to rok epidemii mógłby uratować aż 12-13 tysięcy małżeństw w Polsce. Oczywiście pesymista mógłby powiedzieć, że działo się tak ze względu na utrudnienia w składaniu pozwów (np. zamknięcie sądów). W efekcie czas dopiero pokaże jak epidemia wpłynie na twarde dane na temat rozwodów w Polsce - twierdzi analityk HRE Bartosz Turek.

Zwierzęta domowe

Według Turka sporym zaskoczeniem jest duże zainteresowanie zwierzętami domowymi w czasie trwania pandemii. Jego zdaniem nie był to jedynie trend związany z ograniczeniem w przemieszczaniu się, w ramach którego posiadanie psa stanowiło żelazny glejt. Sytuacja utrzymuje się już bowiem od kilku miesięcy.

Powołując się na dane Eurostatu, Turek informuje, że w grudniu 2020 r. ceny zwierząt domowych były w Polsce o ponad 29 proc. wyższe niż rok wcześniej. Dla osób bardziej utylitarnych nie bez znaczenia jest też fakt, że częściej dziś pracujemy z domu, a to np. wybitnie ułatwia wstępny trening młodego psa - dodaje ekspert.

Więcej snu i "ćwiczeń w domu"

Kolejnym, jego zdaniem skutkiem pandemii, jest fakt, że więcej śpimy. Skoro nie musimy marnować czasu na codzienne dojazdy do biura, to mamy więcej czasu na inne rzeczy w ciągu dnia. Według Turka, przynajmniej część z nas odzyskany czas postanowiła zainwestować w sen.

Turek informuje, że kolejnym skutkiem pandemii był wzrost zainteresowania utrzymaniem kondycji fizycznej w domach. W Polsce zainteresowanie tym tematem szczególnie mocno wzrastało przy okazji zamykania siłowni czy basenów. Doskonale obrazują to dane Google. W całym 2020 roku frazę "ćwiczenie w domu" wyszukiwaliśmy ponad dwa razy częściej niż w 2019 roku. Mało tego, w marcu i kwietniu szukaliśmy sposobu na dbanie o kondycję we własnych czterech ścianach tak powszechnie, jak jeszcze nigdy wcześniej. Wyraźny był też wzrost zainteresowania tym tematem w październiku, gdy siłownie i baseny znowu zostały zamknięte - twierdzi analityk.

Remont goni remont

HRE przypomina też, że wiosną i jesienią mieliśmy w Polsce wyraźny ruch w obszarze remontów, markety budowlane przeżywały ponadprzeciętne oblężenie, a szczególnym powodzeniem cieszyły się artykuły wykorzystywane do wykończenia wnętrz.

To, że siedząc w domach postanowiliśmy podnieść ich standard potwierdzają (...) dane GUS na temat sprzedaży detalicznej. Od stycznia do listopada meble, RTV i AGD były jedyną kategorią wyodrębnioną w urzędowym badaniu, która zaliczyła wzrost względem sytuacji sprzed roku i to o 5 proc. w cenach stałych - podkreśla Turek.

Reklama

Zdaniem analityka czas pandemii spowodował też, że więcej osób zwróciło się ku wierze. Jako przykład podał, że na portalu You Tube zaraza wygenerowała wzrost popularności kanałów o tematyce katolickiej, a ten prowadzony przez najpopularniejszego dominikanina w kraju - o. Adama Szustaka - w ciągu 10 miesięcy - licząc od początku epidemii - zanotował wzrost liczby subskrybentów o około 20 proc., czyli 130 tysięcy osób.