Dziennik Gazeta Prawana logo

Wygaszanie kopalń po polsku. Kto za to zapłaci i czy wypłat nie przyblokuje Bruksela?

20 czerwca 2020, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
kopalnia, górnik, górnictwo
<p>kopalnia, górnik, górnictwo</p>/ShutterStock
Rząd wie, że musi zacząć wychodzić z węgla, ale chce to zrobić tak, żeby górnicy nie zauważyli. A przynajmniej nie od razu.

Choć wicepremier Jacek Sasin deklaruje, że 12 kopalń, które przez koronawirusa wstrzymały eksploatację, wznowi pracę, to rynek sygnalizuje, że polski węgiel powoli wchodzi w fazę schyłku. To nie rozwiąże jednak problemu górników i regionów wydobywczych. Uporządkowane, rozłożone w czasie odchodzenie od węgla wraz z tworzeniem nowych miejsc pracy dla pracowników kopalni musi skrupulatnie zaplanować rząd wraz z samorządami. Tymczasem na przestrzeni ostatnich lat można było odnieść wrażenie, że władze odwlekają niewygodne decyzje i konsultacje w tej sprawie, licząc na spowolnienie zielonej rewolucji. Zamiast tego mamy jednak jej przyspieszenie. Teraz opcję odłożenia problemu na po wyborach stworzyła epidemia. Zmniejszone wydobycie nie boli też energetyki, bo węgla nie zabraknie – zwały są niemal pełne.

Problemy kopalni nasilają się od końca ubiegłego roku, choć w rzeczywistości zaczęły się dużo wcześniej. Tymi najważniejszymi są wysokie koszty produkcji i niska wydajność: trzeba fedrować coraz głębiej lub w trudniejszych pokładach, konieczne są inwestycje. Z czasem tańszy od krajowego stał się węgiel importowany – z Rosji, ale także z innych odległych krajów, np. Kolumbii. Na przełomie roku nabrzmiał konflikt między związkami zawodowymi Polskiej Grupy Górniczej, głównego producenta węgla energetycznego, a państwową energetyką. Działacze zarzucali spółkom – głównie największej PGE – że nie odbierają od nich zakontraktowanego surowca, a im rosną przykopalniane zwały. Łagodna zima obniżyła zapotrzebowanie na węgiel w całym sektorze, przychodziły też transporty zakontraktowanego już wcześniej produktu z importu, m.in. do ciepłowni.

Mimo pogarszających się finansów firmy związkowcy PGG jeszcze w lutym wynegocjowali 6-proc. podwyżki. Wyczuwając jednak nadejście ciemnych chmur, zaczęli się domagać od wicepremiera Sasina programu restrukturyzacji spółki i całego górnictwa. Był to tylko początek spirali: w zasadzie cała zima była łagodna, a dodatkowo w marcu uderzył w Polsce koronawirus. Kwietniowy lockdown sparaliżował gospodarkę i za sprawą stojących przedsiębiorstw zapotrzebowanie na energię zmalało jeszcze bardziej. PGG zaczęła negocjować ze związkami obniżkę pensji i wymiaru czasu pracy, by dostać wsparcie z tarczy antykryzysowej, a górnicy coraz głośniej żądali programu restrukturyzacji i całościowej wizji dla górnictwa. I tu zaczęła się zabawa w chowanego.

Resort aktywów państwowych odsyłał górników do spółki, a wicepremier Sasin zaangażował się w inne sprawy. Pod koniec kwietnia rządową próżnię wypełnił prezes Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski, który w wywiadzie dla Bloomberga zaproponował konsolidację aktywów węglowych producentów prądu w ramach nowego podmiotu. Prace nad tą koncepcją potwierdził sam Sasin. To jednak pomysł rozwiązujący problem energetyki, a nie kopalni. Ostatecznie w czwartak wicepremier ogłosił, że program dla górnictwa pojawi się pod koniec czerwca, czyli już po wyborach prezydenckich. W międzyczasie koronawirus rozlewał się po zakładach. Nie pomogły czasowe wyłączenia pojedynczych kopalni przez zarządy spółek, rząd w końcu zdecydował o wstrzymaniu wydobycia w 12 z nich: dwóch zakładach Jastrzębskiej Spółki Węglowej i 10 Polskiej Grupy Górniczej. Na konferencji w tej sprawie wicepremier Sasin zapewniał, że górnicy otrzymają 100 proc. wynagrodzenia za czas postoju. Wypłata tych pieniędzy ma być wyrównana spółkom górniczym, ale jeszcze dokładnie nie wiadomo jak. Zapowiedzi te wywołały falę wątpliwości i spekulacji. Dlaczego zawieszono pracę w tych kopalniach, a nie innych? Czy to wstęp do trwałego ich zamknięcia? Dlaczego górnicy mają w czasie postoju dostać 100 proc. pensji, podczas gdy w innych w branżach są zwolnienia i cięcia wynagrodzeń? Kto za to zapłaci i czy wypłat nie przyblokuje Bruksela?

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj