Na decyzję rządu w sprawie komercjalizacji czekają władze Poczty. "Jako spółka będziemy mogli szybciej reagować na potrzeby rynku. Łatwiej też będzie można dokonać niezbędnej restrukturyzacji" - mówi "Newsweekowi" rzecznik Poczty Polskiej, Radosław Kazimierski.
Rząd musi się jednak liczyć z oporem związków zawodowych, które w liczącym 105 tys. pracowników molochu są znaczną siłą. 19 grudnia związkowcy wysłali do ministra Cezarego Grabarczyka list, w którym domagają się, by zmiany dotyczące komercjalizacji i prywatyzacji zostały zapisane w specjalnej ustawie. Miałaby ona zagwarantować m.in. możliwość nabycia akcji przez pracowników Poczty i pakiet socjalny.
Działaczy zaniepokoiło też przyjęcie w połowie grudnia przez rząd projektu nowelizacji ustawy o Poczcie. Przewiduje on, że firma ta zostanie objęta przepisami prawa upadłościowego i naprawczego, czyli będzie mogła ogłosić bankructwo.
Mimo kiepskiej kondycji finansowej Poczty Polskiej jej akcje będą atrakcyjne. Przede wszystkim dzięki decyzji Komisji Europejskiej, która w październiku zgodziła się, by Polska otworzyła rynek usług pocztowych dopiero od 2013 roku, a nie jak planowano - od 2009. Poczta przez pięć lat zachowa więc monopol na najbardziej lukratywne usługi.