Polscy rybacy przyjechali do Brukseli uzbrojeni w biało-czerwone flagi, gwizdki i transparenty. Przez dwie godziny pikietowali siedzibę Komisji, ale nikt do nich nie wyszedł - wcześniej rybacy z żadnym z euro-urzędników nie umówili się na spotkanie. Skończyło się więc na krzykach: "Dosyć kłamstw o polskim Bałtyku. Żądamy prawdy o polskim Bałtyku!" albo "Żądamy komisji do spraw Bałtyku".

Rybacy chcą, by komisja złożona z niezależnych ekspertów ustaliła, ile rzeczywiście dorszy żyje w Morzu Bałtyckim. Ich zdaniem, Komisja Europejska sztucznie zaniża tę ilość i niesprawiedliwie ogranicza połów.

Powołanie takiej komisji unijny komisarz ds. rybołóstwa, Joe Borg, zapowiedział już w październiku. Rybacy wolą jednak trzymać rękę na pulsie. Naciskają też na władze w Warszawie.

"Nasz wyjazd do Brukseli to również ostrzeżenie dla nowego polskiego rządu, który jak najszybciej powinien zacząć rozmawiać z rybakami o problemie Bałtyku Wschodniego. Jeżeli rozmów nie będzie, może dojść do blokady portów" - powiedział szef Związku Rybaków Polskich, Jerzy Wysoczański.