Dziennik Gazeta Prawana logo

"To był rodzinny interes". Poleciały głowy w lokalnym oddziale ZUS

1 sierpnia 2018, 09:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
zus
zus/Shutterstock
Członkowie rodzin naczelniczek zakładali firmy i szybko występowali do legnickiego ZUS o wypłatę zasiłku chorobowego - w sumie wyłudzili kilka milionów złotych - pisze w środę "Gazeta Wyborcza".

"GW" informuje, że udało jej się dotrzeć do dokumentów i ludzi, którzy pracowali z osobami zamieszanymi w ten proceder. - - powiedział gazecie informator.

Proceder polegał na tym, że mężowie, żony, bracia, teściowe i matki pracownic ZUS zakładali własną działalność gospodarczą. Decydowali się odprowadzić dobrowolną składkę chorobową, ale nie w wysokości minimalnej (65 zł miesięcznie), jak robi większość przedsiębiorców, ale nawet po kilkaset złotych. Następnie szybko przynosili zwolnienia lekarskie i występowali o zasiłek chorobowy, który przysługuje przedsiębiorcy już po trzech miesiącach terminowanego opłacania składek. Wysokie składki oznaczają wysokie zasiłki, dlatego wypłaty wynosiły po kilka tysięcy złotych miesięcznie - informuje "GW".

Pracownicy ZUS mieli w takich przypadkach obowiązek zbadać, czy utworzone firmy nie były fikcyjne, czy zwolnienie lekarskie jest prawidłowe, ale tego nie zrobili. - - powiedział gazecie jeden z urzędników.

Z informacji "GW" wynika, że proceder w legnickim ZUS trwał od 2011 roku. -.

Jak pisze "GW" kilka tygodni temu do legnickiego ZUS wkroczył departament kontroli wewnętrznej ZUS. Gazeta informuje, że dotarła do wewnętrznego pisma podpisanego przez prezes zakładu Gertrudę Uścińską. Wynika z niego, że kontrola "wykazała istotne nieprawidłowości w zakresie wypłaty świadczeń krótkoterminowych, u podłoża których leżało zjawisko konfliktu interesów oraz brak nadzoru kadry kierowniczej jednostki". I że "wypłaty były dokonywane na rzecz osób powiązanych rodzinnie i osobowo z wieloma pracownikami tej jednostki".

Gertruda Uścińska za brak nadzoru odwołała m.in. szefa legnickiego ZUS i jego zastępcę. W sumie pracę straciło kilkanaście osób.

Rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz powiedział "GW", że "przygotowano już całość materiałów pokontrolnych i wysłano doniesienie do prokuratury. Z pewnością wyłudzone świadczenia są do zwrotu i będziemy z ich z całą stanowczością dochodzić".

Według informacji gazety chodzi kilka milionów złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj