Merlin.pl, jedna z najbardziej znanych marek w naszym e-commerce, której w ubiegłym roku groziło zniknięcie z rynku, odbudowuje pozycję. W listopadzie ub.r. brand został na 10 lat wydzierżawiony od dotychczasowego właściciela (spółki Magus, dawniej Merlin – kontrolowanej przez giełdową Czerwoną Torebkę) przez firmę Topmall. Teraz miesięcznie ma już kilkadziesiąt tysięcy zamówień. Planowane na ten rok obroty to 20 mln zł.
– – komentuje Łukasz Szczepański, prezes Topmall. Co prawda e-sklep nie przynosi jeszcze zysków, ale według niego strata z każdym miesiącem zbliża się do zera.
– – dodaje Szczepański.
Taki wynik Merlin.pl osiągnął w 2014 r., czyli niecały rok przed upadłością (właścicielem była wówczas Czerwona Torebka). Mimo wysokich przychodów e-sklep miał w 2014 r. prawie 31 mln zł straty.
Jeszcze w maju tego roku część analityków oceniała, że sukcesem będzie wypracowanie ok. 30 mln zł obrotów w ciągu trzech lat. Teraz uważają, że sprawdził się pomysł nowego właściciela, polegający na wręczaniu każdemu poszkodowanemu klientowi bonu na 120 proc. wartości zakupów niezrealizowanych w czasie, gdy e-sklep był pod rządami Czerwonej Torebki. Zgłosiły się 463 osoby, które obsłużone na nowych warunkach wystawiły dobre opinie. To zaowocowało napływem nowych kupujących.
– – komentuje Włodzimierz Schmidt, prezes IAB, związku pracodawców branży internetowej.
Topmall zdaje sobie sprawę, że odzyskanie dobrej opinii to za mało, by realizować plan finansowy. Na jesieni planuje kolejną odsłonę Merlin.pl. E-sklep przestanie być wówczas tylko księgarnią. Do oferty zostaną wprowadzone zabawki i inne artykuły dla dzieci, a następnie produkty z działu uroda i artykuły papiernicze.
–– dodaje Szczepański.
W planach są też reklamy sklepu w telewizji, na co pójdzie kilka milionów złotych. Podobny budżet na marketing ma być również przeznaczony w kolejnych latach.
Firma wraca też do pierwotnych planów, czyli do rozwoju internetowych serwisów, które umożliwiają zakup polskich towarów klientom z zagranicy. Na razie taki serwis, pod nazwą Tochka.net, działa w Ukrainie. Właściciele zaprzeczają jednak, by dywersyfikacja stanowiła jedynie zabezpieczenie na wypadek niepowodzenia planów związanych z Merlin.pl.
– – wyjaśnia Łukasz Szczepański.
Obecnie spółka prowadzi rozmowy z polskimi markami, które chciałyby przez jej portal sprzedawać swoje produkty. Nie ujawnia jeszcze nazw partnerów, informuje tylko, że mowa głównie o branży kosmetycznej i odzieżowej. Jest plan, by w latach 2018–2019 jej roczna sprzedaż sięgała 200 mln zł, z czego połowa byłaby generowana przez Merlin.pl, a połowa przez zagraniczne serwisy.
Kapitał na rozwój (budowanie zagranicznych serwisów ma pochłonąć kilka milionów złotych) pochodzi od prywatnych inwestorów. Obecnie w spółce jest ich pięciu, ale jeszcze w tym roku mają dołączyć kolejni. – – dodaje Łukasz Szczepański.
– – uważa Włodzimierz Schmidt.