Związkowcy z LOT-u niezadowoleni z osoby nowego prezesa. Ich sprzeciw budzi nie tylko sposób wyboru Sebastiana Mikosza na to stanowisko, ale zarzucają mu także brak osiągnięć, w czasie kiedy przez 2 lata kierował wcześniej LOT-em.

Reklama

Stefan Malczewski z działającej w Locie Solidarności mówi Informacyjnej Agencji Radiowej, że firma pod rządami Sebastiana Mikosza wygenerowała stratę 300 milionów złotych. Sprzedał on także udziały LOT-u w PKO SA, warte 400-500 milionów.

Stefan Malczewski dodaje, że Sebastian Mikosz zapłacił także około 30 milionów za usługi firm doradczych oraz sprowadzał specjalistów z zagranicy, którzy - jego zdaniem - nic nie wnieśli do firmy. Wydaje mi się, że został wybrany tylko dlatego, że zrealizuje to, co nakreślił minister i tego przedsiębiorstwa w tej lub innej roli nie będzie - mówi związkowiec.

Stefan Malczewski dodał, że jego sprzeciw budzi także sposób wyboru nowego prezesa. Jak powiedział nazwisko Mikosza zostało dołączone do krótkiej listy kandydatów na prezesa LOT-u na wniosek ministra skarbu pod sam koniec konkursu.

Przedstawiciel Solidarności przyznał, że Sebastian Mikosz nie miał dobrych relacji ze związkami zawodowymi - wdał się z nimi w konflikt, wypowiedział układ zbiorowy pracy czy zwalniał związkowców funkcyjnych. Sebastian Mikosz był prezesem LOT-u w latach 2009-2010. Ze spółki odszedł, ponieważ nie mógł porozumieć się z właścicielem, czyli Skarbem Państwa co do dalszych kroków restrukturyzacyjnych.

Przed tym, zanim po raz pierwszy został szefem LOT, był dyrektorem w międzynarodowej firmie doradczej Deloitte. Był także dyrektorem generalnym Francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Polsce. W 2003 r. został powołany na stanowisko wiceprezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.