Dziennik Gazeta Prawana logo

Amber Gold: Gigantyczne pensje Marcina P. i jego żony. Ponad 20 mln!

14 stycznia 2013, 10:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeden z oddziałów Amber Gold
Jeden z oddziałów Amber Gold/Newspix
Szefowie Amber Gold, Marcin i Katarzyna P., którzy mają zarzuty prokuratorskie, wypłacili sobie z parabanku około 20 mln zł. Powód? W firmie nie było księgowej.

Z ustaleń prokuratury wynika, że prezes Marcin P. i jego żona Katarzyna zarobili w Amber Gold łącznie blisko 27 mln zł. Pierwsze miliony trafiły na ich konta już po kilkunastu miesiącach działalności parabanku.

Oboje pobierali stosunkowo niewielkie pensje, ale w 2010 roku na umowy zlecenie i o dzieło Marcin P. otrzymał 4,2 mln zł, a jego żona 3,3 mln zł. Rok później oboje wzięli po 9,7 mln zł. i tym samym stali się jednymi z najlepiej opłacanych prezesów w Polsce, bijąc na głowę nawet dochody szefów spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (średnia prezesów spółek z WIG 20 to 1,75 mln zł rocznie).

Jeszcze dwa lata wcześniej mieszkali w chatce na przedmieściach Gdańska z matką i dziadkiem Katarzyny P.

Na pytanie, czy ich praca była tyle warta i czy nie powinni zwrócić choćby części wynagrodzeń, próbuje teraz odpowiedzieć syndyk Amber Gold. Nie wiadomo także, co się stało z majątkiem P. Jak na razie prokuratura na poczet kar i grzywien zajęła należący do P. dworek nieopodal Gdańska i mieszkanie w Pruszczu Gdańskim – o łącznej wartości 1,7 mln zł. Katarzyna P. ma z kolei apartament przy marinie w Gdańsku wart ok. 1 mln zł i zdążyła podarować matce sąsiedni lokal wart 600 tys. zł.

P. nie żyli skromnie, ale część swoich wydatków pokrywali ze środków swoich firm. Korzystali z należących do Amber Gold apartamentów oraz samochodów, a także z pieniędzy spółek tej grupy.

Syndyk i prokuratorzy poszukujący majątku Amber Gold analizują dziesiątki tysięcy dokumentów zabezpieczonych przez ABW w spółce. Na razie ustalili, że w firmie nie istniała księgowość. - dowiedziała się gazeta.pl.

- mówi portalowi pracownik biura syndyka. 

Część wierzycieli nie wierzy jednak, że najbliżsi współpracownicy Marcina P. nie znali prawdziwej kondycji Amber Gold. Do łódzkiej prokuratury trafiła już "znacząca liczba" zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nie tylko przez małżonków P. ale i przez menadżerów parabanku.

Amber Gold upadł zostawiając ok. 700 mln zł długów i ok. 140 mln zł majątku. Oszukanych zostało ponad 10 tys. osób. Wedle śledczych, około pół miliarda złotych zebranych z lokat nie poszło na inwestycje, lecz inne transakcje - głównie na działalność linii lotniczych OLT Express, które też zbankrutowały.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło gazeta.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj