- powiedział PAP komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski.
Zgodnie z przyjętym w głosowaniu plenarnym PE w Strasburgu budżetem, na który wcześniej zgodziła się reprezentująca rządy Rada UE, wydatki UE w 2013 r. wyniosą 132,8 mld euro, czyli o 5 mld euro mniej niż zaproponowała Komisja Europejska (137,8 mld euro). Natomiast porozumienie ws. nowelizacji tegorocznego budżetu zakłada jego wzrost o 6 mld euro.
- mówił po głosowaniu szef komisji budżetowej PE Alain Lamassoure. PE, dodał, cieszy się zwłaszcza z tego, że w negocjacjach z rządami udało mu się wywalczyć wzrost o 2 proc. wydatków UE na program "Nauka przez całe życie", którego Erasmus jest największym elementem.
Tegoroczne negocjacje ws. budżetu UE na 2013 były wyjątkowo nerwowe. Lamassoure w imieniu PE odmówił w listopadzie negocjacji ze skupiającą rządy państw członkowskich Radą, przerywając 13 listopada "rozmowy ostatniej szansy". Lamassoure tłumaczył wówczas stanowisko PE tym, że jego partner w rozmowach, czyli Rada UE, nie może się porozumieć co do załatania dziury finansowej za rok 2012, szacowanej przez KE na 9 mld euro, by pokryć m.in. koszty Erasmusa.
Dlatego KE musiała przedstawić nową propozycję budżetu 2012, do czego zobowiązuje ją unijny traktat i negocjacje ruszyły od nowa. Tym razem PE i rządy osiągnęły porozumienie - zarówno w sprawie budżetu 2013 jak i w sprawie zwiększenia budżetu 2012. Brak nowelizacji budżetu UE na rok 2012 groził opóźnieniami także dla krajów korzystających z funduszy spójności. Na przykład Polska czeka na zwrot 1,5 mld euro za wysłane już do KE faktury.
Porozumienie w sprawie nowelizacji tegorocznego budżetu zakłada jego wzrost o 6,1 mld euro, czyli o prawie 3 mld euro mniej niż chciała KE. Zdaniem PE to jednak wystarczy, by załatwić najpilniejsze potrzeby.
Ponadto przywódcy trzech instytucji: PE (Martin Schulz), KE (Jose Barroso) i oraz prezydent Cypru w imieniu Rady UE podpisali wspólną deklarację, w której zobowiązują się, że uzupełnią budżet o brakujące 2,9 mld euro w kolejnej nowelizacji na początku przyszłego roku, bez obniżania wydatków na budżet 2013.
r. - powiedziała polska europosłanka z komisji budżetowej Sidonia Jędrzejewska (PO).
Zdaniem Lamassoure'a z tego budżetowego chaosu należy wyciągnąć wnioski. Przede wszystkim UE potrzebuje nowego własnego źródła dochodu, niezależnego od krajów członkowskich i ich woli politycznej do płacenia składek do unijnej kasy.
Dla komisarza Lewandowskiego trudy uchwalenia rocznego budżetu UE zmuszają KE do zmiany metody pracy z rządami, które domagają się cięć w unijnych wydatkach. Nie da się już przygotowywać budżetu na zasadzie przewidywań i prognoz; można rozmawiać wyłączenie, jeśli się pokazuje zaległe rachunki, czyli stawia rządy pod ścianą, przyznaje polityk.
Zdaniem Lewandowskiego podobnej sytuacji należy oczekiwać w 2013 r. Gdy już się nagromadzą rachunki, na które UE nie będzie miała pokrycia finansowego, KE przedstawi dodatkowy budżet na ten rok - rozkłada ręce Lewandowski.
W tym roku do batalii o budżet roczny UE dochodzą jeszcze trudniejsze negocjacje kolejnej siedmioletniej perspektywy finansowej UE na lata 2014-20. Szczyt przywódców UE w ubiegłym miesiącu zakończył się bez porozumienia - rozmowy przełożono na początek przyszłego roku.