Prezydent nie może liczyć na powtórny wybór na początku przyszłego roku, jeśli panika na rynkach finansowych w Europie obejmie także USA, wpychając Amerykę w recesję i doprowadzając do wzrostu i tak już bardzo wysokiego (9 proc.) bezrobocia.

Reklama

– Nie będziemy zaskoczeni, jeśli prezydent spyta unijnych przywódców, dlaczego do tej pory nie zrobili tego i tego – przyznali przed spotkaniem doradcy Obamy.

Chodzi w szczególności o powierzenie większej roli Europejskiemu Bankowi Centralnego w rozwiązaniu kryzysu. Waszyngton radzi, aby EBC zaangażował się na znacznie większą niż do tej pory skalę w zakup obligacji najbardziej zadłużonych krajów. Taka operacja w wielu punktach byłaby podobna do dwukrotnego manewru „quantitative easing” przeprowadzonego w minionych dwóch latach przez Rezerwę Federalną. Amerykański bank centralny kupił wówczas łącznie za 1,2 biliona dolarów obligacje emitowane przez Departament Skarbu, de facto pompując pusty pieniądz i dopingując wzrost amerykańskiej gospodarki.

EBC co prawda w tym roku także kupował już obligacje Włoch i Hiszpanii, jednak na znacznie mniejszą skalę (173 mld euro). Ta połowiczna strategia nie przekonała inwestorów, że zakupione przez nich bony skarbowe są bezpieczne, bo w razie czego wykupi je w nieograniczonej ilości bank centralny.

Rady Waszyngtonu świadczą o stopniu zaniepokojenia Ameryki rozwojem kryzysu w Europie. Pochodną operacji quantitative easing było bowiem znaczące osłabienie kursu dolara i wsparcie amerykańskiego eksportu. Podobna lustrzana operacja w Unii miałaby taki sam wpływ na siłę euro na rynkach walutowych, co byłoby sprzeczne z krótkoterminowymi interesami amerykańskich eksporterów.

Po raz pierwszy od lat w szczycie UE – USA nie wziął udziału żaden przywódca któregoś z krajów Wspólnoty: Brukselę reprezentował szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i przewodniczący Rady UE Hermann Van Rompuy. Ci, którzy mają realną władzę w Unii, są zbyt zajęci negocjacjami nad ratowaniem unii walutowej, aby znaleźć czas nawet na spotkanie z amerykańskim prezydentem.