"Gazociągi są drogie. Doświadczenie innych państw dowodzi, że ich budowa jest czasochłonna. Import gazu rosyjskiego, lub kaspijskiego (z Azerbejdżanu lub Turkmenistanu - PAP) może być dla Europy tańszy" - uważa Didier Favreau z francuskiej firmy badawczej Cedigaz, z którym rozmawiał Interfax.

Reklama

"W USA, gdzie gaz z łupków stanowi ok. 22 proc. ogólnego spożycia gazu - cena produkcji wynosi 4-5 USD za 1 tys. stóp sześciennych (ang. thousand cubic feet). W Europie z powodu innej struktury geologicznej i mniejszych obszarów eksploatacji, koszt ten może się podwoić. Budowa dodatkowej infrastruktury transportu może spowodować, że cały projekt przestanie się kalkulować" - dodaje.

Francuski analityk zauważa, że gęsta sieć dystrybucji gazu występuje w Polsce tylko w dużych miastach, a rozwój niezbędnej infrastruktury będzie drogi i dodatkowo podwyższy - i tak już wysokie - koszty operacyjne, z którymi borykają się europejscy producenci.

Favreau przyznaje zarazem, że proces uzyskania zgody na budowę nowych gazociągów w Polsce, w świetle pozytywnego nastawienia dla rozwoju sektora gazownictwa, będzie zapewne szybszy niż w innych państwach. Wśród potencjalnych korzyści wymienia uniezależnienie się od rosyjskich dostaw, miejsca pracy i tzw. efekt mnożnika (korzyści dla innych sektorów gospodarki) i perspektywę stabilnych cen.

Interfax zauważa, że Komisja Europejska ma w planach utworzenie nowego funduszu w wys. 50 mld euro na finansowanie inwestycji infrastrukturalnych dostępnych dla firm sektora prywatnego i publicznego, z czego 9,1 mld euro byłoby przeznaczone na rozwój gazownictwa i sieci przesyłowej.

Rzeczniczka UE potwierdziła Interfaxowi, że sieci transportowe dla gazu z łupków nie będą finansowane z projektowanego funduszu.

Według cytowanych w komentarzu Interfaxa źródeł amerykańskich (US Energy Information Administration) polskie złoża gazu łupkowego wynoszą 5,3 bln m. sześc (tcm, ang. trillion cubic metres) wobec 24,4 tcm w USA i 36,1 tcm w Chinach. Z kolei według ocen firmy badawczej Douglas-Westwood do 2020 r. Polska może produkować 11 mld m. sześc. gazu rocznie, co odpowiada ok. 60 proc. obecnego zapotrzebowania.

"Wprawdzie większość analityków dostrzega realistyczną perspektywę, że w dającej się przewidzieć przyszłości Polska stanie się komercyjnym producentem gazu z łupków, wygląda na to, że jest za wcześnie, by przesądzać w jakim zakresie zmieni to kondycję europejskiego przemysłu gazowego (...) Perspektywy eksploatacji mogą w Polsce wyglądać obiecująco, ale brak infrastruktury jest zasadniczym wyzwaniem" - napisał Interfax.

Reklama