Najpierw była powódź, teraz jest susza. Plony w tym roku będa niższe niż w ubiegłym. Żywność drożeje, a to nie koniec wzrostu cen, który napędza inflację. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej zweryfikował już prognozy. Przewidywał, że w tym roku plony sięgną niemal 27 mln ton. Już wiadomo, że będą o co najmniej 3 mln ton mniejsze. A to jeszcze nie koniec korekty w dół. – Sytuacja jest dynamiczna – przyznaje Andrzej Kowalski, dyrektor instytutu. Najbardziej boi się o plantacje warzyw, bo źle znoszą suszę.

Reklama

Takiej drożyzny w sektorze rolnym jak w tym roku nie było od lat. Wiśnie, czereśnie i porzeczki kosztują średnio o 30 – 40 proc. więcej niż rok temu. Kapusta czy rzodkiewka są nawet dwa razy droższe. To efekt najpierw powodzi, która zniszczyła ponad 400 tys. ha pól uprawnych (ok. 3 proc. wszystkich areałów), a teraz suszy. Najgorszej jest w województwach pomorskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, łódzkim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim.

Są obszary, gdzie straty w uprawach zbóż czy rzepaku wynoszą już 50 – 70 proc. Jeden z rolników z tego ostatniego województwa na portalu PPR.pl napisał, że w jego okolicy zbóż nie będzie w ogóle, a ozime „to same plewy” i nawet „nie ma po co szykować kombajnu”. Spiralę wzrostu cen nakręca również popyt. Miejscowości wypoczynkowe są pełne turystów. A ci skłonni są tam zapłacić za mały pojemnik malin 10 zł.

Ekonomiści już dziś prognozują, że rosnące ceny żywności przyczynią się do wzrostu inflacji. W czerwcu wskaźnik ten wyniósł 2,3 proc. i był o 0,2 proc. wyższy, niż prognozowało Ministerstwo Finansów. – Wzrost ten nie nastąpi jeszcze w lipcu czy sierpniu, ale jesienią inflacja może nas zaskoczyć – mówi Wiesław Łagodziński, dyrektor biura informacji z GUS. Konsekwencją tego może być podwyżka stóp procentowych przez RPP.

Sytuacji inflacyjnej nie poprawi import. Zagraniczne produkty mogą się okazać droższe od krajowych nie tylko ze względu na niski kurs złotego, ale również dlatego, że drogo zaczyna być nie tylko w Polsce.

Od końca czerwca rosną bowiem ceny produktów rolnych na światowych giełdach. Kukurydza zdrożała o 10 proc., pszenica o 15 proc., a ryż i soja o niemal 7 proc. Podwyżki to w znacznej mierze efekt prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa, która ogłosiła ostatnio, że tegoroczne zbiory na świecie będą o 1 proc. gorsze od ubiegłorocznych.Inwestorów, przewidując wzrost popytu, znów zaczęli inwestować w żywność. Dwa lata temu, gdy nakręcili bańkę spekulacyjną i wtedy ryż zdrożał o 300 proc.