Szykuje się wojna cenowa między producentami napojów energetycznych. O pieniądze klientów bije się już kilkunastu konkurentów, w tym Red Bull, który kontroluje aż 45 proc. rynku - pisze DZIENNIK.
Na rynek napojów energetycznych wart ponad 337 mln zł wchodzi nowy gracz. Wrocławska spółka Premium House, dotychczasowy dystrybutor i importer czekolad marki Ritter
Sport, tabletek energetyzujących Speedrine oraz kawy Costardo Cafe, zaoferuje napój energetyczny o kontrowersyjnej nazwie Cocaine stimulation. Ma on zawierać dwa razy więcej kofeiny niż w
produktach konkurencji.
Według ekspertów wrocławski producent stąpa jednak po cienkiej linie. Przede wszystkim może okazać się, że Premium House przedobrzył, wybierając nazwę kojarzącą się z narkotykiem. Bo Cocaine może zostać negatywnie odebrana przez organizacje walczące z uzależnieniami, konsumentów oraz Główny Inspektorat Inspekcji Handlowej. Ten ostatni zresztą już zainteresował się sprawą.
To nie wszystko. Zdaniem Roberta Ostaszewskiego z Redhand, firmy wytwarzającej napój Heja, marka zapadająca w pamięć to za mało, by zaistnieć na rynku. "Trzeba przede wszystkim dysponować budżetem 2 - 3 mln zł rocznie na reklamę i dystrybucję, w tym zwłaszcza na przebicie się z napojem do super- i hipermarketów" - dodaje. Premium House, nie chce jednak ujawnić, jaką kwotę planuje przeznaczyć na inwestycje. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że firma ma ambitne plany, bo zamierza dystrybuować swój napój nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej.
Konkurencja nie zamierza jednak ułatwiać życia wrocławskiej firmie. "Przygotowujemy kampanię billboardową na tramwajach oraz będziemy promować nasz produkt podczas koncertów muzycznych" - mówi Anna Procak z XL Energy Drink Marketing, firmy produkującej napój XL Energy Drink.
Według ekspertów wrocławski producent stąpa jednak po cienkiej linie. Przede wszystkim może okazać się, że Premium House przedobrzył, wybierając nazwę kojarzącą się z narkotykiem. Bo Cocaine może zostać negatywnie odebrana przez organizacje walczące z uzależnieniami, konsumentów oraz Główny Inspektorat Inspekcji Handlowej. Ten ostatni zresztą już zainteresował się sprawą.
To nie wszystko. Zdaniem Roberta Ostaszewskiego z Redhand, firmy wytwarzającej napój Heja, marka zapadająca w pamięć to za mało, by zaistnieć na rynku. "Trzeba przede wszystkim dysponować budżetem 2 - 3 mln zł rocznie na reklamę i dystrybucję, w tym zwłaszcza na przebicie się z napojem do super- i hipermarketów" - dodaje. Premium House, nie chce jednak ujawnić, jaką kwotę planuje przeznaczyć na inwestycje. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że firma ma ambitne plany, bo zamierza dystrybuować swój napój nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej.
Konkurencja nie zamierza jednak ułatwiać życia wrocławskiej firmie. "Przygotowujemy kampanię billboardową na tramwajach oraz będziemy promować nasz produkt podczas koncertów muzycznych" - mówi Anna Procak z XL Energy Drink Marketing, firmy produkującej napój XL Energy Drink.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl