Nareszcie! Kilkudziesięciu klientów banku BPH prawie dwa miesiące czekało, aż bank odda im pieniądze ukradzione przez jego pracownicę. Oszczędności wracają na konta ludzi dopiero teraz, a bank - zamiast przeprosić - jeszcze się tym chwali!
Trzeba było sensacyjnych materiałów w mediach i tłumu wkurzonych klientów, by władze BPH przyznały się do winy i zwróciły ludziom ukradzione z ich kont pieniądze. Gwizdnęła je stamtąd "wzorowa pracownica", nagradzana wiele razy premiami, 31-letnia Aneta F.-K.
Spryciara opiekowała się kontami najbogatszych klientów. Ale zamiast dbać, by mieli jak największe zyski, przelewała cichaczem ich pieniądze na konta swoje i rodziny. Ukradła w ten sposób 10 milionów złotych!
Przekręt wyszedł na jaw z początkiem sierpnia, kiedy na policję zaczęli zgłaszać się poszkodowani. Aneta F.-K. od razu trafiła za kraty, bank zwolnił też dyscyplinarnie jej szefa. Jednak z oddaniem zagarniętych przez złodziejkę pieniędzy wcale się nie kwapił.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|