Skandal. Jeden z włoskich polityków, zachęcając ludzi do pracy, użył hasła z bramy obozowej w Auschwitz. "Praca czyni wolnym" - zwrócił się do bezrobotnych. I twierdzi, że nie zrobił nic złego.
Tommaso Coletti, były włoski senator, a teraz gubernator prowincji Chieti, nie tylko nie pomyślał przed użyciem tego hasła. Teraz zapiera się, że to przecież nic strasznego. Według niego, napis nad bramą obozu koncentracyjnego to ironia dyktatora, a słowa te "niosą wielką wartość".
Nic dziwnego, że Włosi nie widzą niczego złego w zachęcaniu do pracy w swoim kraju hasłem z obozów koncentracyjnych. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę obozy pracy dla polskich robotników, zmuszanych do nieludzkiej harówki przy zbieraniu warzyw i owoców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|