Nie ma to jak poważny powód do strajku. Duńscy pracownicy browaru Carlsberg nie chcą pracować, bo firma... zabroniła im pić w czasie pracy. Kufelek można osuszyć jedynie w czasie przerwy obiadowej. A to przecież tragedia dla pracowników browaru. Nic więc dziwnego, że ruszyli do walki o swoje.
"Pracownicy mieli non stop dostęp do lodówek pełnych piwa i napojów gazowanych. Teraz jednak piwo dostępne jest tylko w stołówce, w porze lunchu" - tłumaczybrytyjskiemu "Daily Mail" rzecznik Carlsberga, Jens Bekke. Początkowo pracownicy myśleli, że to tylko wredny dowcip na 1 kwietnia. Gdy jednak okazało się, że to nie dowcip, a szara rzeczywistość, to zastrajkowali.
Pracownicy magazynu domagają się przywrócenia lodówek z piwem. A w ramach solidarności dołączyli do nich koledzy z innych działów firmy. Dlatego z kopenhaskiego browaru nie wyjeżdża ani jedna ciężarówka wyładowana piwem. Jak jednak zapewnia firma, rozmowy z pracownikami trwają, a straty finansowe są niewielkie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|