Zamknięta od grudnia 2025 roku kładka, będąca częścią leśnictwa Antoninek, stała się symbolem pechowej inwestycji. Choć początkowo zachwycała spacerowiczów, dziś stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia.
Grzyb "zjadł" konstrukcję. Ekspertyza nie pozostawia złudzeń
Powodem wyłączenia obiektu z użytkowania był agresywny atak grzyba - niszczycy płotowej. Specjalistyczna ekspertyza, przygotowana przez naukowców z Politechniki Poznańskiej, potwierdziła najczarniejszy scenariusz: degradacja drewna postąpiła tak daleko, że obiekt przestał być bezpieczny.
Łukasz Polakowski, dyrektor Zakładu Lasów Poznańskich, nie ukrywa, że konieczne jest drastyczne rozwiązanie. Właściwie ta przebudowa będzie musiała polegać na wymianie całej konstrukcji, poza fundamentami, czyli praktycznie na budowie ścieżki od nowa - przyznaje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Błędy wykonawcze i ogromne koszty odbudowy
Zdaniem zarządców obiektu, tak szybka degradacja wynika z błędów konstrukcyjnych i wykonawczych popełnionych na etapie budowy. Kluczowym problemem okazały się detale, które sprzyjały zawilgoceniu konstrukcji, tworząc idealne środowisko dla niszczycielskich grzybów.
Odbudowa ścieżki wiąże się z ogromnym obciążeniem finansowym. Szacunki dyrektora Polakowskiego są zatrważające: przywrócenie atrakcji do użytku może kosztować nawet dwa razy więcej niż pierwotna inwestycja, która pochłonęła 4,2 mln zł. Obecnie miasto prowadzi analizy prawne i konsultacje ze skarbnikiem, by ustalić dalsze kroki.
Od nagród do zamknięcia. Krótka historia atrakcji
Ścieżka w koronach drzew w Poznaniu, licząca 260 metrów długości, powstała w 2020 roku jako element projektu "Poznawcze szlaki rekreacyjno-turystyczne leśnictwa Antoninek". W chwili otwarcia była to druga tego typu atrakcja w Polsce, ustępująca jedynie obiektowi w Krynicy-Zdroju.
Mieszkańcy pokochali to miejsce. Ścieżka była wielokrotnie doceniana przez ekspertów, zdobywając m.in. Nagrodę Architektoniczną Województwa Wielkopolskiego w 2021 roku oraz wyróżnienia Towarzystwa Urbanistów Polskich.
Magistrat pozwie wykonawcę
Władze Poznania nie zamierzają zostawić sprawy bez echa. Inwestycję realizowały Poznańskie Inwestycje Miejskie, które w oficjalnym stanowisku wskazują na bezpośrednią przyczynę problemów: "drewno konstrukcyjne nie zostało właściwie zabezpieczone, a zalecenia konserwacyjne przekazane przez wykonawcę były nieprawidłowe".
Choć wady ujawniły się po upływie okresu rękojmi, magistrat zapowiada, że będzie dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Celem miasta jest odzyskanie publicznych środków wydanych na budowę obiektu, który po zaledwie kilku latach stał się bezużyteczny.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.