Na wtorkowym posiedzeniu Sejmu zaplanowano głosowanie rządowego projektu ustawy o przeniesieniu pieniędzy z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) na indywidualne konta emerytalne (IKE) i do ZUS. Projekt zakłada likwidację OFE i daje uczestnikom wybór czy zgromadzone środki (ok. 148,6 mld zł) trafią na IKE, czy też zostaną przeniesione na konto w ZUS.
Bartoszewicz, pytany, jaki wariant uważa za korzystniejszy, powiedział, że "tu nie ma rozwiązania lepszego i gorszego", natomiast kluczowe jest pytanie za ile lat uczestnik OFE przechodzi na emeryturę. powiedział.
Odnosząc się do pytania, jakie rozwiązanie jest lepsze dla państwa, ekonomista wskazał, że "państwo wygra zawsze, w każdym rozwiązaniu". Dodał też, że tzw. opłata przekształceniowa, pobierana przy przelaniu pieniędzy z OFE na IKE z punku widzenia uczestnika jest lepsza, niż naliczanie jej przy wypłacie środków, czyli po przejściu na emeryturę. - wyjaśnił.
Reforma emerytalna
Ekonomista wskazał, że stworzony w efekcie reformy emerytalnej w 1999 roku system "jest chory" i trudno na nim budować bezpieczeństwa na starość. Zaznaczył, że póki co, nie ma środków, które zabezpieczałyby przyszłe emerytury.
- wyjaśnił.
IKE
Z kolei IKE - jak dodał - jest z założenia niestabilne, oparte na koniunkturze i sprawności zarządzających środkami. Ekonomista podkreślił, że aby takie zabezpieczenie w Polsce powstało, to obecni 20, 30 czy 40-latkowie powinni odkładać połowę swoich zarobków, co - jak zaznaczył - jest niemożliwe, ponieważ na to może sobie pozwolić tylko "garstka", która "w dużej mierze skorzystała na zmianach wprowadzonych po 1999 roku". Największymi beneficjentami ustawy emerytalnej - jak powiedział - stali się zarządzający OFE, którzy przekonali społeczeństwo do zasilenia OFE miliaradami złotych.
Bartoszewicz zaznaczył, że 2015 r. w wyniku decyzji ówczesnego rządu i wyroku Trybunału Konstytucyjnego ok. 150 mld zł z OFE "wyprowadzono" z funduszy. "Dzisiaj rozważane jest rozwiązanie, które likwiduje patologie i pozwala Polakom wybrać, czy iść do IKE, czy do ZUS" - powiedział.
Dodał jednak, że ani jedno, ani drugie rozwiązanie nie gwarantuje, że emerytury Polaków będą godziwe. wyjaśnił.
W jego ocenie system, nawet zreformowany, będzie pogłębiał dysproporcje majątkowe między przyszłymi emerytami, ponieważ - jak wskazał - "ci, których stać na zabezpieczenie będą bardzo bogaci, a postali, czyli większość, bardzo biedni". Ekonomista zauważył, że już teraz ci, których na to stać, inwestują w nieruchomości i nakręcają spiralę cen sprawiając, że statystycznego Kowalskiego nie stać na mieszkanie.
Zmiana systemu emerytalnego
Bartoszewicz nie wykluczył możliwości zmiany systemu emerytalnego w przyszłości. powiedział.
- wskazał. Przyznał, że wprawdzie do tego potrzebna jest zmiana ustawy, ale - jak zauważył - "ustawy w Polsce się zmienia i zastępuje".
Zapytany, jak jego zdaniem, mogłaby wyglądać zmiana systemu emerytalnego, ekonomista powiedział, że rozwiązaniem, które zmniejszyłoby dysproporcje majątkowe pomiędzy emerytami i pozwoliłoby zbudować kapitał zabezpieczający świadczenia, byłoby wprowadzenie limitu kwoty dziedziczenia.
- wyjaśnił. Przyznał, że takiego systemu nie ma nigdzie na świecie, ale, jak się wydaje, dziś nie ma innego sposobu na realne zmniejszenie dysproporcji dochodowych i emerytalnych.
- powiedział. Bartoszewicz zaznaczył, że za chwilę wszystkie państwa będą miały problemy z realizowaniem świadczeń emerytalnych i bez rewolucji w systemach się nie obejdzie.
Rządowy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne zakłada, że każdy uczestnik OFE będzie miał do wyboru dwie możliwości.
Domyślnie będzie to przeniesienie środków z OFE na IKE przy pobraniu 15 proc. tzw. opłaty przekształceniowej. Pieniądze te będą dziedziczone, ale dalsze wpłaty na IKE będą wyłącznie dobrowolne, nie trafią tam już żadne części późniejszych składek emerytalnych.
Druga możliwość to złożenie deklaracji o przeniesieniu swoich środków na rachunek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, działającego w imieniu i na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Te pieniądze przestają być dziedziczone. Zostaną zapisane na indywidualnym koncie prowadzonym w ZUS, a odpowiadające im aktywa trafią do FRD.
W Ocenie Skutków Regulacji oszacowano wartość aktywów OFE na ok. 148,6 mld zł.
W uzasadnieniu wskazano, że w celu zagwarantowania prywatnego charakteru środków, które zostaną przeniesione z OFE na IKE, projektodawca wskazuje jednoznacznie, że środki te będą stanowiły prywatną własność oszczędzającego na IKE i ze względu na ich prywatny charakter nie będzie można ich w drodze ustawowej transferować na rzecz budżetu państwa. Jedyne dozwolone prawnie transfery środków przeniesionych z OFE na IKE do systemu finansów publicznych będą dotyczyły emerytur branżowych.
Projektowane rozwiązanie daje ubezpieczonym realne prawo wyboru emerytury opartej na dwóch filarach i gwarantuje prywatny charakter oszczędności na IKE, które będą podlegały dziedziczeniu - podkreślił rząd w uzasadnieniu.
Autorzy projektu wskazali, że zakłada on zasilenie FRD aktywami pochodzącymi z OFE (odpowiadającymi wartości środków zgromadzonych przez osoby, które wybiorą ZUS zamiast IKE). Ma się to przełożyć zarówno na znaczące wzmocnienie FRD, jak i na stworzenie nowych instrumentów umożliwiających osiągnięcie w długim okresie wyraźnie wyższych stóp zwrotu niż obecnie, co całościowo będzie korzystne dla zabezpieczenia państwa przed ryzykami demograficznymi.
Zgodnie z projektem powszechne towarzystwa emerytalne (PTE) zarządzające OFE staną się towarzystwami funduszy inwestycyjnych (TFI), a OFE przekształcą się w specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte (SFIO). Aktywa netto OFE zostaną przekazane na IKE prowadzone w SFIO przez TFI.
Projektowana ustawa ma - co do zasady - wejść w życie z dniem 1 czerwca 2021 r.