Rostowski komentując likwidację OFE, którą zaproponował PiS stwierdził, że gdyby istniała pewność, że każdy będzie się zachowywał racjonalnie i odpowiedzialnie oraz oszczędzał prywatnie na emeryturę, to w ogóle systemy emerytalne byłyby niepotrzebne.

- Przy propozycji PiS, gdy osoba dojdzie do wieku emerytalnego, może pieniądze z IKE wziąć i roztrwonić, i będzie wtedy miała niższą emeryturę w porównaniu do obecnej sytuacji – stwierdził.

W rozmowie z byłym wicepremierem i ministrem finansów, dziennikarz next.gazeta.pl, dopytywał, czy pojawiające się opinie, że system jest skomplikowany i jest "węzłem gordyjskim" oraz, że to Platforma "ukradła" 150 mld zł z OFE, odpowiedział, że to typowe pisowskie kłamstwa.

- To PiS dzisiaj chce "z wyprzedzeniem" pobrać 24-27 miliardów złotych podatku. Dodatkowo, z punktu widzenia składkowiczów, ta część środków OFE, którą ludzie [w trakcie obecnych zmian – red.] przeniosą do ZUS, będzie traktowana dokładnie tak jak to, co my przenieśliśmy do ZUS w 2014 r. Jeżeli nie jest to kradzież dzisiaj, to nie mogła to być "kradzież" w 2014 r. Niech PiS się do tego przyzna i przeprosi Polaków za swoją kłamliwą propagandę! – grzmiał.

Dodał, że to poprzednia władza przeniosła z OFE do ZUS obligacje skarbowe, czyli dług publiczny, który został jedynie przekształcony w inną formę długu publicznego (wobec przyszłych emerytów). - Na skutek tego, że tak są skonstruowane zasady statystyczne liczenia długu publicznego, zmniejszyliśmy go, także obniżając koszty jego obsługi. Zresztą to dzięki temu - mimo bezpardonowej krytyki naszych działań - PiS w ogóle mógł zrealizować różne swoje kosztowne pomysły, w tym swój flagowy program 500 plus – powiedział.