Mimo wydłużenia wieku emerytalnego w większości najbogatszych krajów świata świadczenia przyszłych emerytów będą realnie od 1/5 do 1/4 niższe niż w poprzednim pokoleniu – wynika z raportu, jaki wczoraj opublikował OECD. Przewidywany okres życia wydłuża się szybciej niż podjęte przez władze reformy.

Reklama

Paryska organizacja szacuje, że w przyszłych pięciu dekadach w 34 krajach członkowskich średnia długość życia zwiększy się o 7 lat. A to będzie oznaczało, że kurcząca się z powodów demograficznych liczba pracowników będzie musiała finansować świadczenia dla szybko rosnącej liczby osób starszych. Na każdą przypadnie więc mniej pieniędzy. Do tego stopnia, że nawet w zamożnych krajach zachodniej Europy zjawisko nędzy wśród osób w podeszłym wieku będzie coraz powszechniejsze.

OECD przyznaje, że dalsze wydłużanie wieku emerytalnego powyżej 69 lat (do takiego punktu doszły już m.in. Włochy i Dania) nie ma najmniejszego sensu, bo tak starzy pracownicy po prostu nie są w stanie wykonywać wielu zadań. Pozostaje tylko jedno wyjście: uzupełnienie państwowego systemu emerytalnego obowiązkowymi, prywatnymi funduszami emerytalnymi.

W krajach, które jak Szwecja, Austria czy Nowa Zelandia zdecydowały się na taką reformę, poziom emerytur dzisiejszych czterdziestolatków wyniesie ok. 80 proc. ich ostatniej pensji. Natomiast te kraje, które jak Niemcy czy Wielka Brytania zadowoliły się tylko publicznym systemem emerytalnym, wskaźnik ten pozostanie o wiele niższy: 35 – 45 proc. OECD uważa, że Polska mogłaby z powodzeniem należeć do tej pierwszego grupy, gdyby nie wycofywanie się rządu z Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Przeprowadzona przez ekipę Donalda Tuska operacja stopniowego wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat nie jest na tle innych państw OECD niczym nadzwyczajnym. Na 34 kraje należące do paryskiej organizacji 13 wydłużyło do tego samego wieku moment przechodzenia na emeryturę, a kolejne 14 do 69 lat.

Autorzy raportu przyznają jednak, że kryzys finansowy utrudnia tworzenie systemu obowiązkowych funduszy emerytalnych. Nawet w stosunku do 2001 roku ich aktywa pozostają średnio w OECD pod kreską (-1,6 proc.), a w stosunku do 2007 roku straty przekraczają 20 proc.