Po tym, jak Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji ogłosiło porozumienie ze Sferią, na rynku pojawiły się głosy sprzeciwu. Najgłośniej protestuje T-Mobile. Dlaczego?
Cała sytuacja rodzi wiele wątpliwości i pytań. To, co się stało na polskim rynku, jest dla nas wielkim zaskoczeniem, bez precedensu w Europie. Jak pan wie, jestem z Czech. Tam na transferowanie państwowego majątku do prywatnych podmiotów mówi się "tunel". Ze zwykłego tunelu wyjeżdżają samochody, z tego wyjeżdżają pieniądze. Jeśli ktoś w Czechach powie "tunel", to wszyscy wiedzą, o co chodzi.

Sugeruje pan, że w przypadku porozumienia ze Sferią też był "tunel"?
Nie wiem. Liczę, że ktoś to dokładnie sprawdzi. Myślę tu o sposobie i czasie zawarcia tego porozumienia oraz o tym, kiedy je ujawniono. W Czechach każdy, kto by na to popatrzył, na podstawie tego, co dziś wiemy, powiedziałby, że to może być „tunel”.

Co budzi pana największe wątpliwości?
Jeżeli MAiC twierdzi, że zawarło porozumienie, bo Polska była narażona na wysokie odszkodowania w wysokości rzekomo 1,5 mld zł i wszystko zostało wyliczone przez profesjonalistów, to dlaczego ta dyskusja nie była prowadzona publicznie? Dlaczego w rozmowach nie uczestniczyły izby zrzeszające przedsiębiorców telekomunikacyjnych, czyli KIGEiT i PIIT? Czy opiniował to UOKiK? Wreszcie dlaczego informacja o porozumieniu została upubliczniona tuż przed długim weekendem? Dlaczego środowisko operatorów dowiaduje się o tym dopiero po uprawomocnieniu się tej ugody? Jeszcze 19 lipca 2013 r. Urząd Komunikacji Elektronicznej informował nas oficjalnie, że cały pakiet 30 MHz z zakresu 800 MHz przeznaczonych na szerokopasmowy internet, czyli razem z częścią przekazaną Sferii, będzie przedmiotem przetargu lub aukcji. A ugodę zawarto tydzień wcześniej. Czy to znaczy, że UKE o niczym nie wiedział? Ciekaw jestem, czy wiedział o tym chociaż premier albo minister finansów.

Jaka jest wartość częstotliwości, o które toczy się spór?
Częstotliwości to jest jeden z najcenniejszych zasobów, jakie posiada państwo. Prezes UKE w dokumentach dotyczących aukcji wyceniła, że minimalna cena 5 MHz z oferowanego w aukcji zasobu wynosi 250 mln zł. Budżet państwa oczekuje dużo więcej. Tymczasem, jak informowaliście wczoraj w DGP, eksperci MAiC oszacowali, że przekazane Sferii pasmo warte jest jedyne 163 mln zł. Spółka otrzymała je więc znacznie taniej i to bez żadnych zobowiązań inwestycyjnych, które na pewno będą obligatoryjne dla podmiotów startujących w aukcji.

MAiC tłumaczy, że Sferia otrzyma rezerwację tylko na pięć lat, więc trudno by było wyegzekwować jakiekolwiek inwestycje.
Na razie pięć lat, ale w praktyce takie rezerwacje na częstotliwości są zawsze przedłużane bez przetargu czy aukcji. Aby operator mógł zaoferować rozsądne usługi, musi mieć co najmniej 10 MHz. Powstaje pytanie, kto kupi 5 MHz, które pozostały po ugodzie. Nie może to być Sferia (w porozumieniu z MAiC wykluczono taką możliwość – red.). A więc będzie to ktoś, kto jest z tą spółką powiązany.

Kto?
W komunikacie z grudnia 2012 r. NFI Midas informował, że w podpisanej umowie Sferia wyraziła zainteresowanie nabyciem ośmioletnich obligacji Midasa oraz że obie spółki zobowiązały się do zawarcia umowy, zgodnie z którą grupa Midas dostarczy Sferii sieć telekomunikacyjną. W komunikacie czytamy także, że jeśli Sferia uzyska prawo do dysponowania częstotliwościami umożliwiającymi świadczenie usług w technologii LTE, to zawrze z Midasem umowę, która pozwoli jej hurtowo odsprzedawać pozyskane pasma i usługi. Uważam, że częstotliwości przekazane Sferii będą użytkowane przez Polkomtel i o tym było już wiadomo przed zawarciem ugody. A zatem operator sieci Plus będzie miał dostęp do częstotliwości bez jakiegokolwiek zobowiązania inwestycyjnego.

Co dalej? Jakie podejmiecie kroki, jeśli okaże się, że mimo wszystko Sferia otrzymała rezerwację częstotliwości?
Przypominam, że mamy spór z UKE w sprawie powtórzenia przetargu z 2007 r. na częstotliwości z zakresu 1800 MHz. Sąd uznał, że bezprawnie nas z niego wykluczono. Wojewódzki Sąd Administracyjny potwierdził, że urząd musi powtórzyć ten przetarg w całości. NSA powinien się w tej sprawie wypowiedzieć do końca roku. Nie wykluczam, że potem sprawę skierujemy do międzynarodowego arbitrażu, bo widzę, że postępowanie Sferii było skuteczne. Nasze roszczenia z pewnością będą wyższe.