Kilka dni temu Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt zmian w ustawie o zamówieniach publicznych, podnoszący tzw. próg bagatelności (wartość zamówienia, do której nie trzeba ogłaszać przetargu) z 14 tys. do 30 tys. euro. A dziś posłowie PO złożą w Sejmie swoją propozycję z progiem wynoszącym 50 tys. euro. Konkurować będą ze sobą dwa projekty dotyczące tej samej nowelizacji. I oba pochodzące od PO.

Skoro rząd uznał, że próg 14 tys. euro jest za niski, to mam nadzieję, że dojdzie do jego podniesienia. Musimy tylko porozumieć się, do jakiego poziomu – mówi Adam Szejnfeld, pomysłodawca nowelizacji poselskiej. I dodaje, że najistotniejszą zmianą zaproponowaną przez niech jest nie próg 50 tys. euro, a ograniczanie ceny jako głównego kryterium.

Posłanka Maria Janyska, która też była zaangażowana w prace nad projektem, podkreśla, że istotne jest stworzenie katalogu dobrych praktyk. Prezes UZP będzie miał obowiązek stworzenia i aktualizowania wzorów dokumentacji przetargowej. Będą one pokazywały, jak skonstruować przetarg tak, aby nie tylko najniższa cena decydowała o wyborze oferty.

Jeżeli mimo to zamawiający jako jedyne kryterium przyjmie cenę, to będzie musiał udowodnić, że koszty poniesione w przyszłości nie spowodują, że de facto inwestycja będzie droższa. Innymi słowy: jeżeli zamawiający zdecyduje się na najtańsze drukarki, będzie musiał dowieść, że ich eksploatacja nie okaże się droższa, niż gdyby wybrano droższy sprzęt.

Jeszcze inny projekt zmian w ustawie o zamówieniach publicznych złożył niedawno klub PiS. Tu próg bagatelności podnoszony jest do 20 tys. euro, a ocena ofert w ramach kryteriów ekonomicznych powinna zawsze brać pod uwagę całkowity koszt proponowanego produktu czy usługi, np. konieczne modernizacje, szkolenia czy długość gwarancji.

Mnogość projektów niespecjalnie cieszy jednak rząd, a konkretnie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwo Kultury. Te dwa resorty wywalczyły, aby jednostki naukowe, uczelnie i jednostki kultury zostały specjalnie potraktowane w projekcie rządowym. W ich przypadku próg bagatelności ma być podniesiony aż do 130 i 200 tys. euro, czyli maksymalnej stawki, na jaką pozwala unijna dyrektywa. Długo przed takimi zmianami opierał się prezes Urzędu Zamówień Publicznych, który zgadzał się tylko na 30 tys. euro progu, podobnie jak dla reszty instytucji publicznych. Dopiero pod naciskiem rządu przystał na poluzowanie prawa dla naukowców i kultury. Nowe propozycje, szczególnie ta przygotowana przez posłów PO, mogą więc na nowo wzbudzić opory przed zmianami w UZP.