Kierowcy są zdruzgotani. Nie dość, że musimy jeździć po dziurach, stać w gigantycznych korkach i płacić koszmarnie wysokie stawki za przejazd skrawkami autostrad, to jeszcze będziemy do tego dokładać z własnych kieszeni. I to aż do 2037 roku! Tak właśnie stwierdziła NIK, która sprawdzała, co się dzieje z pieniędzmi przeznaczonymi na budowę polskich dróg i autostrad.

Za co mamy dopłacać? Za to, że mamy niedouczonych ministrów i sztaby pseudodoradców, którzy nie potrafią spisać z budowniczymi dróg porządnej umowy! Taki pasztet upiekli nam Jerzy Polaczek - minister transportu oraz jego dwaj poprzednicy - Krzysztof Opawski i Marek Pol. To za ich kadencji powstawały największe plany budowy autostrad. To oni chełpili się co roku, ile to równych dróg nam nie przybędzie. I oni ochoczo podpisywali umowy, za które teraz my wszyscy musimy płacić.

I co z tego mamy? Same długi! Dróg powstaje tak mało, że nawet Unia się już wkurzyła i grozi zabraniem na nie kasy. Ale to dopiero początek zarzutów pod adresem naszych speców od dróg. Kolejne NIK ujawni już jutro.