Takie rozwiązanie ma przewidywać "plan B" rozważany na wypadek, gdyby przyjęty ostatnio gigantyczny pakiet stabilizacyjny na sumę 750 mld euro nie ustabilizował słabszych państw eurostrefy borykających się z wysokim zadłużeniem.

Według "Daily Telegraph", powołującego się na źródło urzędowe, w skład strefy "supereuro" wchodziłyby Niemcy, Francja, Holandia, Austria, Dania (referendum w tym państwie ws. wprowadzenia euro przewidziane jest na 2011 r.) i Finlandia.

Reszta eurostrefy byłaby zdominowana przez państwa śródziemnomorskie: Grecję, Hiszpanię, Włochy i Portugalię, ale znalazłaby się w niej też Irlandia.

"Stare euro straciłoby na wartości wobec nowej waluty opartej na gospodarkach francuskiej i niemieckiej, ale zarówno północna, jak i południowa Europa byłyby chronione: gospodarki północy zabezpieczyłyby się przed rozszerzeniem się na nie perturbacji finansowych, a południowym zaoszczędzono by horroru relegowania z eurostrefy i zdania na własne siły" - wyjaśnia "Daily Telegraph".

Nie wymieniony z nazwiska urzędnik powiedział gazecie, że niemieccy i francuscy oficjele zastanawiali się nad tym, jak wykluczyć słabsze państwa eurostrefy, ale doszli do wniosku, że nie da się tego zrobić. Stąd zaczęto myśleć nad "planem B" przewidującym rozwarstwienie eurostrefy.

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy - twierdzi to źródło - wolałby tego nie robić, "ale jeśli Hiszpania, Włochy i Grecja pociągną za sobą Francję, to przyjmuje do wiadomości, że będzie musiał je odciąć".

"Grecji można dopomóc stosunkowo łatwo, ale Hiszpanii nie można ani uratować, ani dopuścić, by się załamała. Wywieranie większej presji na Niemców i Francuzów, by ratowali inne państwa, jest politycznie nierealne" - dodaje urzędnik.

Zarówno Francja jak i Niemcy są wystawione na ryzyko ewentualnej niewypłacalności Hiszpanii. Jak przypomina "Daily Telegrach", Francuzi pożyczyli Hiszpanom ok. 600 mld euro, zaś Niemcy - ok. 400 mld euro.