Pod koniec 2009 r. zawiódł system informatyczny GTech w związku z czym w loterii Los Milionos zostało wygenerowane zbyt dużo losów, także tych zwycięskich. Zapłacić musieli Amerykanie.

Koszty błędu poniósł amerykański operator, ale specjaliści pytają, czy ta firma nadal powinna obsługiwać TS. Właśnie teraz państwowy monopolista wybiera firmę, która będzie operatorem jego gier.

Problem z systemem GTech pojawił się w grudniu ubiegłego roku. To wtedy odbywała się ostatnia przewidziana na 2009 r. edycja loterii Los Milionos. Główna nagrodą jest 1 mln zł, trzy wygrane po 100 tys. zł oraz 1200 nagród po 100 zł. W sumie na wygrane przeznaczone jest 2,5 mln zł.

Regulamin jasno określa, że Totalizator może sprzedać najwyżej 500 tys. losów każdy wart 10 zł. Jednak w grudniu 2009 r. sprzedał ich o 236 więcej. – W ostatnich chwilach przed losowaniem system wygenerował ich zbyt dużo, miały zdublowane numery – przyznaje Piotr Gawron, rzecznik prasowy TS. Dodaje, że decyzją zarządu Totalizatora, losy zostały unieważnione, a ich posiadaczom zwrócono koszty zakupu losu. – Posiadacze losów unieważnionych, które miały numery zwycięskie, otrzymali rekompensaty w wysokości wygranej, jaka przypadała na te numery. Wszystkimi kosztami związanymi z powyższym zdarzeniem została obciążona firma GTech, która odpowiadała za błąd systemu – zaznacza Gawron.

O wyjaśnienia zapytaliśmy firmę GTech. Ta jednak nie odpowiedziała na nasze pytania: co było przyczyną awarii systemu? I kto ponosi za nią odpowiedzialność. – Firma nie udziela informacji w tym zakresie – poinformowała nas Kamila Wierzbicka z firmy PR obsługującej GTech. Nie odpowiedziała nam także, dlaczego GTech nie wystartował osobiście w przetargu, w którym Totalizator Sportowy wybierze na kolejne10 lat nowego operatora lottomatów. Do konkursu wystawił zależną od siebie spółkę córkę DataTrans, z którą stworzył konsorcjum. Spółka ma 50 tys. kapitału założycielskiego i mieści się w tym samym budynku co GTech.

czytaj dalej >>>


To dziwna decyzja amerykańskiej korporacji, bo według nieoficjalnych informacji GTech na współpracy z Totalizatorem na od 2001 r. do 2009 r. mógł zarobić nawet około 1 mld zł. Zarobi jeszcze w tym i przyszłym roku.

W 2009 r. obroty TS wyniosły 3,25 mld zł, dlatego prowizja dla GTech wyniosła ok. 115 mln. Teraz konsorcjum DataTrans i GTech chce zadowolić się prowizją na poziomie 0,8 proc. Startujący w tym konkursie dwaj inni oferenci chcą od Totalizatora od 1 do 1,4 proc. – Cóż z tego, że DataTrans i GTech oferuje najniższą prowizję, skoro po wpadce z Los Milionos można mieć wątpliwości co do tego, czy te firmy będą w stanie bezawaryjnie obsłużyć system lottomatów – mówi związany z Totalizatorem rozmówca. Dodaje, że wątpliwości budzi sama firma DataTrans. – Jak można robić kilkusetmilionowe operacje z firmą, której kapitał założycielski wynosi 50 tys. zł. Jeżeli dojdzie do poważnej awarii, to kto zapłaci kary – ironizuje nasz rozmówca. Na pytania dotyczące konsorcjum GTech z DataTrans również nie otrzymaliśmy od amerykańskiego konsorcjum żadnej odpowiedzi. Firma nie wyjaśniła też, dlaczego ostatnio został zwolniony Jacek Kierat, prezes polskiego oddziału GTech.

W jednym z wywiadów premier Donald Tusk pytany o aferę hazardową oznajmił: „Wydaje mi się, że jest to problem wideoloterii, Totalizatora Sportowego i amerykańskiej firmy, która liczyła na gigantyczne zyski związane z wideoloterią”.