Zaproponowany przez niemiecki rząd program oszczędnościowy od wielu ludzi wymaga wyrzeczeń, lecz "w dłuższej perspektywie wszyscy z niego skorzystamy" - powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel w wywiadzie dla piątkowego "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Kanclerz odpierała zarzuty, iż plany oszczędnościowe są socjalnie niesprawiedliwe. Upomniała także koalicyjne partie FDP i bawarską CSU, by powstrzymały się od wzajemnych ataków werbalnych; w minionych dniach politycy tych ugrupowań nie stronili od obelg, nazywając się wzajemnie "świniami" i "zwariowanym oddziałem Gurkhów".

"Kto w ten sposób mówi o innych, nie powinien się dziwić, że szacunek do polityki jest coraz mniejszy. Nie jestem gotowa tego zaakceptować" - oświadczyła niemiecka kanclerz.

Broniąc największego w historii RFN pakietu oszczędności, który ogłoszono w poniedziałek, Merkel podkreśliła, że "solidne finanse są konieczne, by zabezpieczyć przyszłość kraju". "Są fundamentem stabilnej waluty, a przez to fundamentem dobrobytu i sprawiedliwości - powiedziała. - W dłuższej perspektywie możemy wydawać tyle, ile wynoszą nasze przychody".

W ocenie Merkel krytyka pakietu ze wszystkich stron "pokazuje, że decyzje są słuszne, bo od każdego czegoś wymagają". Zaznaczyła, że cięcia nie obejmują dziedzin priorytetowych dla rządu, takich jak edukacja i badania. "Nie ma bardziej skutecznej inwestycji w przyszłość, niż dobra edukacja i badania naukowe dla miejsc pracy jutra" - powiedziała.

Według Merkel rząd starał się w sposób wyważony rozłożyć obciążenia wynikające z programu oszczędnościowego pomiędzy gospodarkę, beneficjentów świadczeń socjalnych oraz administrację.

"Pakiet oszczędnościowy jest wyważony, także gospodarka musi wnieść swój wkład. Bardziej obciążone podatkowo zostaną elektrownie atomowe, wprowadzona ma zostać ekologiczna opłata związana z komunikacja lotniczą. Ponadto chcemy, aby sektor bankowy partycypował w kosztach kryzysu finansowego - jeśli nie jest to możliwe na płaszczyźnie międzynarodowej, to w Europie. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o wiarygodność, która jest podstawą zaufania" - powiedziała Merkel.

Dzięki zaproponowanemu w poniedziałek pakietowi oszczędności budżetowych rząd Niemiec chce wygospodarować 80 mld euro do 2014 roku. Punktem ciężkości planu są wydatki socjalne, co budzi największe kontrowersje. Przewiduje się m.in. likwidację dodatkowych świadczeń dla bezrobotnych, rezygnację z opłacania przez państwo ubezpieczenia rentowego dla osób długotrwale pozbawionych pracy, czyli beneficjentów pakietu zasiłkowego Hartz-IV, a także nieznaczne zmniejszenie zasiłków rodzicielskich.

Oszczędności są konieczne ze względu na rekordowe zadłużenie budżetu Niemiec, które w tym roku wyniesie 80,2 mld euro. Za pięć lat obowiązywać zacznie zapisany w konstytucji "hamulec zadłużenia", zgodnie z którym zobowiązania finansowe netto zaciągane przez państwo nie mogą przekroczyć 0,35 proc. PKB. Już od przyszłego roku Niemcy muszą zatem rozpocząć zaciskanie pasa, aby spełnić ten konstytucyjny wymóg.