Zadaniem specjalisty – licencjonowanego doradcy inwestycyjnego – jest inwestowanie powierzonych mu pieniędzy w taki sposób, aby osiągnąć jak największy zysk dla uczestników funduszu. Każdy pieniądz, wpłacony na konto w funduszu jest przeliczany na tzw. jednostki uczestnictwa. Ich liczba pokazuje udział w majątku funduszu. Otwarty fundusz inwestycyjny ma obowiązek codziennie wyceniać ile jest warta jednostka uczestnictwa i podawać jej wartość do publicznej wiadomości. Można owe wartości poznać przez internet czy codzienną lekturę dzienników, dzięki czemu inwestorzy mają dużą kontrolę nad swoimi pieniędzmi. Minimalny opłacalny okres czasu w którym warto inwestować w fundusze to trzy miesiące, gdyż biorąc pod uwagę opłaty które ponosi się za zakup jednostek funduszu, wycofanie pieniędzy przed tym okresem będzie równoznaczne ze stratą, ponieważ fundusz nie zdąży wypracować zysków.

Obecne na polskim rynku fundusze dzielą się na: bezpieczne, stabilnego wzrostu, zrównoważone, elastycznego inwestowania, agresywne oraz inwestycji zagranicznych.

Fundusze bezpieczne to nazwa funduszy inwestujących 100 proc. kapitału w papiery dłużne skarbu państwa, których okres wymagalności, czyli gwarantowanego wykupu przez państwo wynosi rok. Niektóre z funduszy pieniężnych część z środków mogą ulokować w papiery komercyjne firm, na czym niewątpliwie zyskuje inwestor. Ich zyskowność jest porównywalna z długoterminowymi lokatami w bankach, lecz najlepsze fundusze z tego segmentu notują zyski wyższe niż najlepsze lokaty . Fundusze papierów dłużnych, inaczej określane jako obligacyjne, operują głównie na rynku obligacji , bonów skarbowych, o terminie wykupu co najmniej rocznym. Zysk z funduszy tego typu, może być różny w zależności od strategii firmy zarządzającej, ponieważ niektóre obligacje są denominowane w euro, czy innych silnych walutach, co daje możliwość większego zysku, w momencie gdy złotówka się osłabi, ale też ryzyko, że zarobimy mniej jeśli narodowa polska waluta się umocni. Pamiętajmy, że im więcej w takim funduszu obligacji długoterminowych, tym większe ryzyko krótkotrwałych wahań cen jednostki.

Fundusze stabilnego wzrostu zawierają elementy strategii bezpiecznej i niepełnej agresywnej. Oznacza to, że do 40 proc. kapitału funduszu inwestowane jest w akcje spółek giełdowych a pozostała część w obligacje i inne bezpieczne papiery dłużne. Wahania cen jednostek tych funduszy w okresie stabilnego rozwoju rynku – a więc poza recesję – są umiarkowanie małe. Tego typu fundusze w momencie, gdy jest źle na giełdzie, zazwyczaj uchronią nasze pieniądze przed większą stratą, jednak gdy jest dobra koniunktura, nie należy się spodziewać dużych zysków.

Fundusze zrównoważone, jak można się domyśleć z nazwy, inwestują kapitał po połowie w bezpieczne papiery dłużne o niskiej stopie zwrotu oraz w akcje spółek. Bywa, że zaangażowanie tych funduszy w rynek akcji jest większe niż połowiczne. Ich ryzyko jest dla inwestorów średnio wysokie za to zysk nieporównywalnie wiekszy niż z wymienionymi poprzednio. Mają jednak dużą wadę – o czym przekonali się ich nabywcy w ostatnich miesiącach. W chwilach kryzysu fundusze przynoszą swoim udziałowcom straty.

Fundusze elastycznego inwestowania kierują pieniądze swoich uczestników w takie miejsca na rynkach kapitałowych i towarowych, gdzie najlepiej zapracują dla swoich właścicieli. Ich możliwości nie są tak ograniczone, jak w przypadku klasycznych funduszy, które mają zapisane w statucie że muszą zawsze mieć w portfelu np. co najmniej 40 proc. akcji. Zarządzający funduszem elastycznym mogą nawet zredukować ilość akcji do zera, jeśli jest bardzo źle, natomiast gdy jest dobrze mogą zwiększać ich ilość do udziału maksymalnego. Fundusze te są często nieprzewidywalne, lecz bardzo uważają, aby nie stracić, więc w momencie krótkotrwałych wzrostów na giełdzie nie zyskują zbyt wiele. Są jednak nastawione na stabilny zysk i mogą być w średnioterminowym okresie czasu poważną konkurencją dla funduszy akcyjnych.

Czas na najbardziej agresywne z funduszy, czyli akcyjne, które nawet całość powierzonych środków inwestują na giełdach papierów wartościowych. Ryzyko inwestowania w nie jest wysokie z powodu możliwych znacznych wahań wartości jednostki. W długim horyzoncie czasu – od pięciu do dziesięciu lat – są jednak bardziej opłacalne od innych typów funduszy. Dobrze je kupować gdy są tanie, po dużych spadkach wartości jednostki, na przykład pod koniec bessy czy recesji. Ale dopiero pod koniec. W trakcie trwania bessy ich wartość już po zakupie może dalej spadać.

Na funduszach inwestycji zagranicznych możemy podwójnie zarobić, bądź podwójnie stracić. Inwestują bowiem w największe spółki na giełdach w USA lub w Europie przewalutowując włożone przez inwestorów pieniądze na obowiązującą na konkretnej giełdzie walutę. Zysk inwestorów uzależniony jest nie tylko od kursów akcji, ale również od wartości złotówki. Obecnie te fundusze nie cieszą się szczególną popularnością właśnie ze względu na niestabilność giełd światowych. Poza tym wycofanie z nich swoich środków trwa zwykle dłużej niż z funduszy inwestujących w Polsce.

Teraz powinnyśmy wyjaśnić dlaczego zdarza się, że wycofując pieniądze z funduszu, zwłaszcza agresywnego, otrzymujemy kwotę inną, niż ta, której się spodziewaliśmy. I zawsze trwa to długo – z punktu widzenia inwestora.

.Otóż kiedy decydujemy się, po korzystnej cenie, sprzedać nasze jednostki funduszu zostawiamy stosowne zlecenie. Kiedy zlecenie trafia do funduszu, cena akcji posiadanych przezeń jest nieco inna niż dzień wcześniej. Wówczas dopiero zarządzający funduszem zlecają maklerom sprzedanie akcji, których cena wciąż się zmienia. Potem informacja o sprzedaży akcji trafia do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, instytucji, która dba m.in. o uaktualnianie informacji o tym, kto jest właścicielem spółek notowanych na GPW w Warszawie. Dopiero po informacji zwrotnej KDPW pieniądze ze sprzedanych akcji trafiają do funduszu i potem do byłego uczestnika. Zdarza się, że cała operacja zajmuje tydzień.