Ekspert z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW zauważył, że nawet "w optymistycznym scenariuszu to będzie ok. 15 tysięcy".

Reklama

Fatalne prognozy

Dr Rakowski tłumaczył, że kluczowym czynnikiem jest jednak liczba hospitalizacji. - W pesymistycznym scenariuszu ten pułap będzie wynosił 30-35 tysięcy łóżek szpitalnych - mówił. Optymistyczny scenariusz zakłada też niemało, bo ok. 20 tysięcy zajętych łóżek. - Każda z tych liczb oznacza bardzo wysokie obciążenie dla służby zdrowia - podkreślił naukowiec.

Najbardziej niepokoją jednak prognozy dotyczące liczby zgonów. - W bardziej optymistycznym scenariuszu zakładamy, że będzie ich około 400 dziennie w grudniu i styczniu. W negatywnym mówimy nawet o 700-800 zgonach dziennie - mówił dr Rakowski.

Naukowiec przypomniał przy okazji, że oficjalne dane to nie wszystko. - W każdej fali mamy do czynienia z nadwyżką śmiertelności, która wychodzi później w danych GUS - wskazał ekspert.