Amerykańska firma jest teraz "na kursie konfrontacji z niemieckimi politykami. Pomimo dotacji i preferowanych procedur zatwierdzania Tesla popiera pozew przeciwko rządowi Niemiec, który Deutsche Umwelthilfe (DUH) złożył na początku marca" - pisze w czwartek dziennik "Die Welt".

Reklama

Pozew przeciw rządowi Niemiec

DUH złożyła w Wyższym Sądzie Administracyjnym w Berlinie pozew, w którym zobowiązuje rząd federalny do "przestrzegania celów klimatycznych w sektorze energii, przemysłu, budynków i rolnictwa".

W dziesięciostronicowym piśmie do Wyższego Sądu Administracyjnego w Berlinie, do którego dotarł "Die Welt", Tesla wyraża swoje merytoryczne poparcie dla pozwu przeciwko rządowi. W piśmie brandenburska spółka-córka amerykańskiego koncernu przedstawia się jako "amicus curiae", który komentuje postępowanie, chociaż niemiecki kodeks postępowania w ogóle nie uznaje takiej roli. "Amicus Curiae" oznacza "przyjaciel sądu".

Firma powołuje się na wzniosłe cele: "przeciwdziałanie zmianom klimatycznym jest niezwykle pilnym globalnym wyzwaniem" - piszą niemieccy współpracownicy Muska. Niemcy "wniosły istotny wkład" w transformację energetyczną i zaangażowały się również w "przekształcenie swojego przemysłu samochodowego".

Niestety "niemieckie procesy zatwierdzania i planowania pochodzą z czasów, kiedy te obawy wydawały się mniej pilne" - czytamy w liście. Zniechęca to do "koniecznych inwestycji w projekty i infrastrukturę czystej energii i praktycznie uniemożliwia Niemcom osiągnięcie celów klimatycznych".

Tesla ekologiczna?

Natomiast Tesla, dzięki docelowej zdolności produkcyjnej na poziomie 500 tys. samochodów elektrycznych w olbrzymiej fabryce pod Berlinem, mogłaby "zapobiec emisji około 15 milionów ton CO2 na europejskich drogach rocznie". Opóźnienie homologacji tylko o jeden miesiąc "spowodowałoby ponad milion ton dodatkowych emisji CO2" - napisali szefowie Tesli. Wyeliminowanie zbędnych opóźnień i przyspieszenie ostatecznej decyzji o zatwierdzeniu pomoże zatem Niemcom w osiągnięciu celów określonych w federalnej ustawie o ochronie klimatu.

Tesla skarży się również, że "16 miesięcy po złożeniu wniosku o pozwolenie, nadal nie ma harmonogramu wydania ostatecznego pozwolenia" dla fabryki w Gruenheide. "Wynik ten jest szczególnie kłopotliwy, biorąc pod uwagę, że podstawowa dopuszczalność projektu została zweryfikowana i podtrzymana przez kilka sądów" - dodaje.

Tesla dołącza też do ogólnego narzekania na cyfrowe zaległości niemieckich urzędów. Fakt, że duża część wymiany dokumentów po kilkudziesięciu latach od wejścia w erę cyfrową nadal odbywa się w formie papierowej, jest "ogromną stratą czasu i zasobów". Digitalizacja powinna być zatem, zdaniem Tesli, obowiązkowa.

"Ale zamiast krytykować to wszystko w rozmowach z politykami i urzędnikami państwowymi, Tesla decyduje się na afront w postaci poparcia pozwu DUH przeciwko rządowi" - zauważa "Die Welt".

Opinia osób trzecich?

Taka "opinia osób trzecich" nie odgrywa żadnej roli w postępowaniu - stwierdził sąd. DUH nie jest pewna, co zrobić z nieoczekiwanym wsparciem ze strony amerykańskiego producenta aut. Oświadczenie Tesli zostało "odnotowane z zainteresowaniem", mówi dyrektor zarządzający Sascha Mueller-Kraenner. Ekolodzy z DUH uważają, że Tesla ma nadzieję na pozytywny wpływ swojego gestu na proces zatwierdzania fabryki w Gruenheide.

Jak na razie Tesla buduje w Gruenheide na własne ryzyko. Jeśli pozwolenie nie zostanie ostatecznie przyznane, cała fabryka musiałaby zostać ponownie rozebrana na koszt Tesli. "Nie mogę sobie wyobrazić, że proces może zostać znacznie przyspieszony dzięki takim listom poparcia" - mówi Mueller-Kraenner.

Reklama

"Niemiecki rząd nie jest zaskoczony postępowaniem Tesli" - pisze gazeta. Według informacji "Die Welt", amerykański producent samochodów ostrzegł swoich lobbystów w kilku ministerstwach federalnych, że planowany jest odpowiedni katalog żądań. "W kręgach rządowych za zamkniętymi drzwiami mówi się, że Tesla w niektórych punktach ma rację".