Politykę kredytową łagodzi coraz więcej banków. – mówi Agata Antosiewicz.
Zamiast wynajmu wkład własny
Klientów decydujących się na własne mieszkanie nie brakuje wśród młodych ok. 30. roku życia, którzy bez ślubu decydują się na swoje wspólne, pierwsze mieszkanie. wyjaśnia dyrektor Domu Kredytowego Victoria. To coraz częstszy scenariusz. Według danych GUS w 2020 r. zawarto 145 tys. małżeństw – o ponad 38 tys. mniej niż rok wcześniej.
Najpopularniejsze mieszkania
Z danych Domu Kredytowego Victoria wynika, że na kredyt bez ślubu i kupno pierwszego własnego mieszkania decydują się osoby młode, pracujące w mniejszych lub większych korporacjach. Zarabiają na ogół po ok. 3 tys. zł netto. Średnia wysokość kredytu, na który się decydują, wynosi ok. 350 tys. zł.
Według banków, kredyt dla pary bez ślubu to takie samo zobowiązanie jak dla małżeństwa. Wszystko jest bardzo proste, gdy w procedurze udzielania kredytu bank wymaga tylko zaświadczenia o wspólnym prowadzeniu gospodarstwa.
– tłumaczy Agata Antosiewicz. Na ogół, jednak gdy już kredyt zostanie przyznany, para, podobnie jak małżeństwo, solidarnie odpowiada za jego spłatę. Nawet jeśli nie dojdzie do ślubu, to mieszkanie – oraz zobowiązania – i tak pozostaje wspólną własnością osób w stopniu takim, jak przewidują to ustalone udziały, najczęściej po 50 proc. W przypadku, gdy para się rozstanie to, albo spłacają raty oboje, albo jedno z nich przepisuje na siebie własność i przejmuje obowiązek spłaty kredytu, albo oboje sprzedają nieruchomość i pokrywają zobowiązanie kredytowe.